Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Wspierane przez
Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
Avatar

Utwory zależne a dzieła z domeny publicznej: przypadek brytyjski

7 lipca 2014 15:11
Natalia Bierzyńska

Londyńska The Wellcome Library specjalizuje się w historii medycyny. Instytucja od dawna udostępniała do przeglądania bogatą cyfrową kolekcję obrazów. The Wellcome Library jest efektem wieloletniej pracy nad tworzeniem kolekcji sztuki związanej z medycyną, ciałem i zdrowiem publicznym. Można znaleźć tam freski, rzeźby, zdjęcia rentgenowskie. Najstarszą udostępnioną grafiką jest fragment papirusu z 400 r. p.n.e. przedstawiający rysunek rośliny, jest też między innymi, tybetański mansuskrypt o ziołolecznictwie. Większość obiektów w kolekcji zostało udostępnionych w ramach licencji Creative Commons CC-BY 4.0 (użytkownicy mogą dystrybuować, edytować, remiksować treści; licencja zezwala na użytek komercyjny).

I ten szczegół od razu zwraca uwagę każdego, kto interesuje się prawem autorskim. Rodzi się bowiem pytanie: na jakiej podstawie wytwory kultury sprzed kilku tysięcy lat, których autorstwo jest nieznane mogą być przedmiotem praw autorskich?
Zwróciliśmy się z tym pytaniem do Wellcome Library. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że przejawem działalności twórczej, który podlega prawu autorskiemu są w tym przypadku fotografie wytworów kultury. Zostały one zrobione na zlecenie Muzeum Medycyny, które posiadając prawa autorskie do zdjęć jako utworów zależnych, nadaje im licencje.
Zdziwienie może być spowodowane różnicami w ustawodawstwie brytyjskim i polskim. W prawie polskim sam fakt zrobienia fotografii nie implikuje uznania jej za samodzielny utwór. Konieczny jest do tego wkład indywidualnej, oryginalnej działalności twórczej. Okazuje się, że w Wielkiej Brytanii o wiele łatwiej nadaje się reprodukcjom status utworów zależnych. Ustawodawstwo brytyjskie jest tworzone na podstawie precedensów.
Takim precedensem w kwestii nadawania fotografiom statusu utworów zależnych była sprawa antiquesportfolio.com vs Rodney Fitch & Co.. z 1999 r., kiedy to właściciel sklepu internetowego zajmującego się sprzedażą antyków pozwał o zwrot pieniędzy agencję kreatywną, której zlecił zaprojektowanie materiałów promocyjnych dla jego firmy. Podstawą oskarżenia był fakt, że w materiałach zostały wykorzystane fotografie z “Millers Antiques Encyclopaedia”. Sąd najpierw rozważył, czy fotografie zawarte w albumie są utworami zależnymi. Zdjęcia przedstawiały nie tylko obrazy, ale też przedmioty trójwymiarowe (takie jak dzbanek czy sofa). Sąd uznał, że podlegają one ochronie jako przedmioty prawa autorskiego, ponieważ fotografowanie ich wymaga umiejętności ustawienia obiektu pod odpowiednim kątem, oświetlenia, ustawienia ostrości itp. W przypadku zdjęć z albumu Millers Antiques Encyclopaedia, za osobną umiejętność uznano dobór obiektu jako reprezentatywnego dla danego stylu. Na podstawie takich wniosków sąd uznał, że zdjęcia w albumie są utworami zależnymi.
Pozostało jeszcze pytanie o prawomocność wykorzystania tych zdjęć do materiałów promocyjnych sklepu. Materiały zawierały miniatury reprodukcji zdjęć z albumu. Większość cech, które wcześniej zostały uznane przez sąd za znamiona oryginalności fotografii były niewidoczne, w związku z czym reprodukowanie tych zdjęć również nie zostało uznane za plagiat.
W świetle takiego ustawodawstwa zrobienie zdjęcia, które nie byłoby utworem zależnym wydaje się być trudnym zadaniem. Przykładem jest sprawa z 1997 roku, w której przedmiotem sporu było zdjęcie zrobione na planie zdjęciowym. Chodziło o okładkę albumu pewnego zespołu – zostało zaaranżowana inscenizacja w klubie golfowym – na niej osuszony basen, biały Rolls Royce i zespół, który nagrał płytę. Na plan zostali zaproszeni fani zespołu, a wśród nich był fotograf – wolny strzelec, który zrobił scenie zdjęcia. Jedno z nich, bardzo podobne do tego z okładki, zostało opublikowane w gazecie i wypuszczone do sprzedaży w formie plakatu. Muzyk, który zaaranżował scenę do sesji, pozwał spółkę medialną o naruszenie praw autorskich. Sąd uznał, że problem polegał raczej na zbyt dużym zaufaniu pokładanym w fanach, niż na naruszeniu praw autorskich muzyka. Zaaranżowana scena nie była ani rzeźbą ani kolażem, jej struktura była ze swojej natury efemeryczna, więc nie może być przedmiotem prawa autorskiego, co nie dotyczy fotografii, na której scena została utrwalona.
Poszanowanie dla kolejnych twórców prowadzi do sytuacji, w której twórcą staje się dosłownie każdy wyposażony w telefon komórkowy a Ci, którzy faktycznie włożyli do swojej twórczości inwencję w świetle prawa zostają zrównani z przypadkowymi świadkami ich pracy.

Komentarze

Dodaj komentarz