Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Avatar

Drugie Forum Prawa Autorskiego

12 czerwca 2013 13:19
Krzysztof Siewicz

6 czerwca odbyło się drugie spotkanie w ramach organizowanego przez MKiDN Forum Prawa Autorskiego. Przedmiotem dyskusji były przedstawione przez Ministerstwo wstępne propozycje uregulowania problemu utworów osieroconych i dzieł niedostępnych w handlu. Cieszy, że propozycje te wykraczają poza wąskie ramy prawa europejskiego. Niepokoją zachowawcze komentarze niektórych uczestników dyskusji, którzy zdają się nie dostrzegać szerokiego spektrum sytuacji, jakich dotyczy regulacja. Bawią (smucą?) wypowiedzi o konieczności ograniczania konkurencji ze strony utworów osieroconych. Wszyscy natomiast są zgodni, że diabeł tkwi w szczegółach.

Forum Prawa Autorskiego ma niewątpliwie sporą szansę wprowadzić nową jakość do dyskusji o prawie autorskim. Propozycje konkretnych tematów oraz dostarczanie uczestnikom przez organizatorów propozycji regulacji istotnie przyczyniają się do podniesienia merytorycznego poziomu dyskusji. Jako uczestnika Forum cieszy mnie szczególnie to, że zawartość materiałów przedstawianych przez MKiDN stanowi dowód aktywnego słuchania uczestników.

Pozytywnym aspektem jest też to, że MKiDN próbuje wyjść poza wąskie ramy określone przez prawo europejskie proponując uregulowanie problemu utworów osieroconych nie tylko dla podmiotów i celów określonych w Dyrektywie 2012/28. Takie twórcze podejście jest miłym zaskoczeniem, zwłaszcza wobec faktu, że wiele implementacji prawa europejskiego ogranicza się właściwie do mechanicznego przepisania przepisów europejskich do prawa polskiego.

Niemniej jednak, propozycje MKiDN to nadal bardzo ogólny zarys regulacji. Nie są to nawet propozycje założeń do ustawy; te zostaną przedstawione dopiero w późniejszym terminie. Jednak to właśnie w tych szczegółowych kwestiach czai się najwięcej problemów. Dla przykładu – na czym konkretnie będzie polegało staranne poszukiwanie? Kto i w jakim trybie decydował będzie o przyznaniu statusu utworu osieroconego oraz o jego „unieważnieniu”? Jaki skutek prawny wywołają te decyzje i od kiedy będzie on miał zastosowanie? Tych kwestii propozycje MKiDN na razie w ogóle nie dotykają.

Jest być może pewna metoda w tak ostrożnym racjonowaniu propozycji. Już przecież ten ogólny dokument dyskutowany 6 czerwca wywołał sporo kontrowersji. Niektórzy uczestnicy woleliby nie wykraczać poza wąskie ramy Dyrektywy. Ja z kolei zwracałem uwagę na niebezpieczeństwo wynikające z przyjętego przez MKiDN założenia, że twórca zawsze oczekuje wynagrodzenia za korzystanie z utworu, a co gorsza z założenia, że wynagrodzenie to zawsze chce uzyskać za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania. Moim zdaniem, prawidłowa regulacja utworów osieroconych powinna uwzględniać wszystkie możliwe stany faktyczne, a nie tylko niektóre. I nie trzeba tu jakiejś rewolucji, lecz uzupełnienia propozycji ministerialnej o pewne elementy wynikające zresztą z podstawowych zasad prawa autorskiego.

Na tę chwilę, MKiDN proponuje obowiązkowe pobieranie wynagrodzenia za korzystanie z utworów osieroconych poza zakresem dozwolonego użytku. Wynagrodzenie to trafiałoby do organizacji zbiorowego zarządzania, a po pewnym czasie na Fundusz Promocji Twórczości. Jeżeli uprawnieni nie zostaliby odnalezieni, Fundusz wykorzystałby je na stypendia i inne formy pomocy i promocji kultury. Innymi słowy, problem osieroconych utworów planuje się rozwiązać poprzez stworzenie zjawiska osieroconych pieniędzy. Pozytywne jest to, że MKiDN ma jakiś pomysł na zagospodarowanie tych pieniędzy. Ale ja mam tu co najmniej trzy zastrzeżenia.

Po pierwsze, każdy administracyjny system jest mniej efektywny niż rynek. Trzeba się zatem dobrze zastanowić, czy koszt ten uzasadnia oczekiwana społeczna korzyść systemu. Po drugie, rozwiązanie to odrywa prawo autorskie od jego podstawowych zasad, starając się zbliżyć je w kierunku rozwiązań właściwych regulacjom finansów publicznych i opieki socjalnej. Nie jestem przekonany, czy jest to właściwe narzędzie to tego celu. Po trzecie wreszcie, pobieranie opłat za utwory i przekazywanie ich osobie innej niż uprawniony jest naruszeniem prawa autorskiego. Nie wiem, czy warto wprowadzać wyjątek od tej zasady.

Co ciekawe, propozycja pobierania z góry określonego wynagrodzenia za utwory osierocone spotkała się nie tylko z moimi wątpliwościami. Zwrócono np. uwagę, że określenie tej stawki zbyt nisko spowoduje konkurencję tych utworów wobec „utworów płatnych”. Taką konkurencję dla „utworów płatnych” miałaby też rzekomo stanowić domena publiczna. Padały wobec tego postulaty ograniczania tej konkurencji, a rozwiązaniem miałoby być umożliwienie określania stawek za utwory osierocone i domenę publiczną, i pobierania ich przez organizacje zbiorowego zarządzania. Organizacje miałyby też móc subsydiować własnych członków z pieniędzy zebranych za utwory osierocone, których twórcy ostatecznie nie zostali odnalezieni.

Pomysły ograniczania konkurencji budzą moje rozbawienie, choć pewnie niesłusznie, bo zgłaszane były całkowicie na poważnie. Powinny zatem raczej zasmucać. Bardziej istotne jest jednak to, czy będą nadal na poważnie rozpatrywane, co motywuje do uważnego śledzenia dalszych prac. Starając się dostrzec jakiś pozytywny aspekt tego typu propozycji mogę powiedzieć, że jest nim wyraźne przyznanie istnienia związku pomiędzy prawem autorskim i ograniczaniem konkurencji, czyli monopolem. Nie jestem przekonany, czy prawo autorskie powinno być w taki sposób wykorzystywane…

Komentarze

Dodaj komentarz