Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Avatar

Europejscy Ministrowie Kultury piszą list

18 stycznia 2013 16:52
Paweł Stankiewicz

Ministrowie Kultury 12 krajów członkowskich Unii Europejskiej, w tym polski minister Bogdan Zdrojewski, napisali list skierowany do trójki komisarzy Unii dotyczący przyszłości prawa autorskiego.
List robi wrażenie owocu urzędowej nowomowy: sporo treści, sens trudny do jednoznacznego odszyfrowania. Prawdziwe dzieło kultury. Możemy przeczytać np.: że Europa musi „dokonać mobilizacji swoich atutów, których źródłem jest żywotność jej kultury.”
Cóż to może znaczyć? Chodzi o to, że słabo opłacani twórcy z Afryki, Indii i Chin stoją u bram Unii Europejskiej i należy wzmóc wysiłki i tworzyć więcej?

Dalej czytamy m.in.: „Tworzenie dzieł kultury w Europie musi zostać bardziej niż kiedykolwiek uznane za najważniejsze wyzwanie. Chodzi tu o oddziaływanie naszego kontynentu na cały świat, jak też o jego pomyślne prosperowanie.”
Dlaczego to ma być wyzwanie? Czy obserwujemy spadek liczby powstających dzieł? A może zmianę trendu wzrostowego liczby produkowanych dzieł? A czy nie chodzi jednak tylko o „oddziaływanie” i „pomyślne prosperowanie”? Kolejny akapit zdaje się potwierdzać tę tezę:
„W pierwszej kolejności – prawo własności intelektualnej, które musi być pojmowane jako gwarancja wynagrodzenia dla twórców. Rewolucja cyfrowa wzywa nas do modernizacji, jednakże prawo to pozostaje niezbędne dla zapewnienia drożności kreatywności i różnorodności kulturowej.”
Ale przecież prawo autorskie nie zawsze jest mechanizmem będącym głównym źródłem dochodów dla twórców. Muzycy w Stanach Zjednoczonych zarabiają raczej na nauczaniu, koncertach czy pracy jako muzyk-wykonawca w orkiestrze.
A w jaki sposób takie prawo autorskie miałoby gwarantować wynagrodzenie twórcom? Nie wiem czy dobrze, ale domyślam się, że raczej nie chodzi o dochody związane z poszerzeniem praw użytkowników (a na tego rodzaju dochody mógł liczyć choćby słynny koreański raper PSY). Nie wiem czy dobrze kombinuję, ale są analizy pokazujące, że poszerzenie dozwolonego wpływa pozytywnie na całą gospodarkę: np. z Singapuru, czy z Australii. Jeżeli Ministrowie dysponują innymi danymi, czemu ich nie wskażą?

Dlaczego zatem zdaniem Ministrów prawo autorskie ma być gwarancją wynagrodzenia dla twórców? Dlaczego jakieś prawo ma być gwarancją wynagrodzenia dla kogokolwiek?
Jakie wynagrodzenie ma być gwarantowane dla twórców? Dla jakich twórców? Wszystkich? Tych co już mają uznany status twórcy? A może dla twórców piszących peany na cześć Ministerstw Kultury?
A może chodzi o prawne zagwarantowanie statusu twórcy jako jedynych, którzy dysponują prawdziwą, wysoka kulturą?

Ministrowie piszą też, że: „Europa bez nowoczesnego i ambitnego prawa autorskiego byłaby kontynentem skazanym na konsumpcję treści, często importowanych z tego samego państwa, który zapominałby jednak o swoim dziedzictwie kulturowym i rezygnował z jego odnawiania i wzbogacania.”

A co to znaczy nowoczesne i ambitne prawo autorskie? Z akapitu wyżej można wnioskować, na przykład, że to takie które gwarantuje wynagrodzenie dla twórców.
Jednak to właśnie obecnie istniejące, restrykcyjne prawo autorskie każe zapomnieć o twórcach, których dzieła są pod ochroną prawa autorskiego – nie można ich dystrybuować swobodnie bez szukania posiadaczy praw. Te często są drogie. Dlatego dziś łatwiej dotrzeć do treści będących w domenie publicznej – szybciej znajdą się chętnie aby opracować i udostępnić w internecie takie utwory. Z drugiej strony Europa z prawem autorskim nie uchroniła się przed zalewem jednorodnej oferty kulturalnej z USA – popularność produkcji studiów filmowych Hollywood, i wytwórni płytowych skupionych w RIAA nie jest efektem mało restrykcyjnego prawa autorskiego, słabo „chroniącego” prawa tzw. twórców. Przeciwnie są m.in. efektem lobbyingu na rzecz wprowadzania restrykcyjnego prawa autorskiego w innych częściach świata.
A czy nowoczesne prawo autorskie nie powinno pozwalać, aby każdy użytkownik kultury miał prawo zostać twórcą? Bez pytania o zgodę ministra ani żadnego dysponenta obecnych monopoli informacyjnych, bo przecież mogą się nie zgodzić?

W swym liście Ministrowie Kultury zwracają uwagę także na uprzywilejowanie interesów użytkowników:
„Po drugie, w tej nowej cyfrowej ekonomice kultury zadbać należy o to, ażeby nie traktować w sposób konsekwentnie uprzywilejowany interesów dystrybutorów i użytkowników utworów kosztem interesów ich twórców. Strategia cyfrowa realizowana przez Wiceprzewodniczącą Kroes stanowi w tej perspektywie działanie o kluczowym znaczeniu.”
Podobno to akapit przeciwko dystrybutorom. Dystrybutorom elektronicznym, dostawcom internetu i usług internetowych. Ale dlaczego ministrowie uważają, że interesy użytkowników są tożsame z interesami dystrybutorów i jednoznacznie ochoczo przeciwstawiają je interesom twórców?

Nie wiem czy dobrze odczytałem ten list. Nie wiem czy intencje ministrów są takie, jak im przypisuje, ale sami nie ułatwiają zadania pisząc takim językiem. Nie sądzę aby ten list miał tez znaczeni inne, niż bycie atutem w drobnych potyczkach w wewnętrznej polityce Unii Europejskiej, niemniej jednak, sugestie że potrzebne jest zaostrzanie prawa autorskiego, ograniczanie praw użytkowników w publicznej wypowiedzi wielu europejskich ministrów martwi.

Komentarze

Avatar
internauta
18 stycznia 2013 20:12

Wiadomo czemu minister podpisał list .
Ponieważ restrykcyjne prawo autorskie służy tylko wybranym.

Dodaj komentarz