Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Wspierane przez
Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
Avatar

Kampania społeczna Prawo Kultury

19 grudnia 2012 16:31
Redakcja

Fundacja Nowoczesna Polska rozpoczęła kampanię społeczną „Prawo Kultury”, której celem jest poszerzenie świadomości praw i wolności jakie daje użytkownikom kultury obowiązująca w Polsce ustawa o prawie autorskim.

Idea kampanii zawarta jest w trzech prostych zdaniach, opisujących czynności zgodne z prawem, ale często niesłusznie uchodzące za wykroczenie:

Mam prawo kopiować książki.
Mam prawo ściągać filmy.
Mam prawo dzielić się muzyką.

Zdania zostały ujęte w formie dymków komiksowych i umieszczone na szybach wagonów warszawskiego metra. Na każdej z naklejek widoczne jest odniesienie do serwisu Prawo Kultury, w którym można znaleźć szczegółowe wyjaśnienie każdego z twierdzeń, odwołujące się do konkretnych przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Jak podkreśla Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska: „W Polsce pobieranie utworów jest jak najbardziej legalne i nikt nikogo za to nie ściga. [...] Nielegalne jest rozpowszechnianie do nieograniczonego kręgu odbiorców tylko wtedy, gdy nie posiadamy odpowiedniego zezwolenia posiadaczy praw.”

Jednym z najważniejszych przepisów ustawy określających tzw. „dozwolony użytek” jest artykuł 23, który pozwala na korzystanie z już rozpowszechnionych utworów w zakresie własnego użytku osobistego, obejmującego dzielenie się nimi z rodziną i osobami, z którymi pozostajemy w stosunkach towarzyskich. Oznacza to, że restrykcje dotyczące powielania książek, ściągania filmów, dzielenia się muzyką i wielu innych codziennych aktywności użytkowników kultury nie są bezwarunkowe. Możemy legalnie skopiować książkę albo e-booka, pobrać niemal każdy opublikowany w internecie film czy nagrać znajomemu kopię posiadanego przez nas albumu.

Kampania wspierana jest przez działaczy społecznych i osoby związane z ruchem na rzecz wolnej kultury. Na ilustrujących ją zdjęciach, udostępnionych przez Fundację na Facebooku oraz w serwisie prawokultury.pl, można zobaczyć między innymi Piotra Waglowskiego – prawnika i publicystę, Aleksandrę Sekułę – literaturoznawczynię i redaktorkę serwisu Wolne Lektury oraz Marcina Cisłę czyli DJ-a Kwazara.

Kampania potrwa do 30 grudnia 2012 roku.

Zachęcamy do polowania na nasze „dymki” – najciekawsze zdjęcia też opublikujemy. Na początek – kilka zdjęć przypadkowych ;) pasażerów metra – wszystkie na wolnej licencji CC BY-SA (fot. Marek Stępniowski). Na tej samej licencji udostępniamy też same „dymki” w postaci wektorowej (w formatach SVG i PDF).

Komentarze

Avatar
Tomek
19 grudnia 2012 18:15

Powinno być jeszcze „Mam prawo łamać DRM jeśli to ogranicza moje prawa”

Ale to bardziej dla geeków :-)

Super akcja!

Avatar
19 grudnia 2012 19:33

To prawda – Art. 79 ust. 6 ustawy zakazuje co prawda „usuwania lub obchodzenia technicznych zabezpieczeń”, ale tylko „jeżeli działania te mają na celu bezprawne korzystanie z utworu”.

Co powiedziawszy – nie chcieliśmy przekombinować z przekazem. Ale śmiało, fotki są na wolnej licencji. ;)

Avatar
incognitus
19 grudnia 2012 22:43

Hej,

1) Co na to Metro? Rozumiem że to uzgodniona akcja?
2) Czy można gdzieś ściągnąć wlepki w formie możliwej do wydrukowania (nie png tylko coś wektorowego)?
3) Jakieś rady dla osób chcących rozszerzyć akcję poza Warszawę?

Pozdrawiam

Avatar
Usher
20 grudnia 2012 01:01

Jeśli chodzi o prawo do łąmania zabezpieczeń, to faktycznie trudno wymyślić coś krótkiego, ale spróbuję:

„Mam prawo łamać zabezpieczenia gier,
żeby pograć na netbooku.”

I oczywiście zdjęcie gracza z netbookiem.

Poza tym oczywiście:

„Mam prawo zrobić kopię zapasową programu.”

Avatar
20 grudnia 2012 10:53

igcognitus:

  1. Tak, to uzgodniona akcja za wiedzą i zgodą Metra.
  2. Nad zdjęciami dodaliśmy linki do wektorowych dymków (w SVG i PDF), też na wolnej licencji CC BY-SA.
  3. W przyszłym roku planujemy rozszerzać akcję. Na razie musisz polegać na własnej inwencji. ;)

Usher:

Jest też dozwolony użytek inny niż osobisty (np. edukacyjny), i w ogóle sporo rzeczy, które warto poruszać. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. ;)

Avatar
wideobox
20 grudnia 2012 13:04

mam pytanie ,prowadze wypozyczalnie filmów i jak skipouje filM i dam klientowi-TO JESTEKODZIEJEM BO ŁAMIE PRAWO ( I NA DODATEK TEGO BRAŁEM ZA TO PIENIĄDZE) ,ale osoba prywatna ROZKODUJE film i wrzucając do do sieci lub przekazując innej osobie-MOŻE TO ROBIĆ? i to nie jest karalne bo nie brała za to pieniędzy -ALE PRZECIEŻ rozkodowała film bez zezwolenia właściciela -a inaczej przecież nie zdobedzie sie kopii filmu zanim nie zgra sie do na dysk i umieści w sieci -jest zakazane.WIEC PRAWO BRONI JEDNEGOODZIEJA ,A Z DRUGIEGO ROBI: PAWEŁ

Avatar
Radosław Czajka
20 grudnia 2012 13:31

Złamaniem prawa jest nieautoryzowane udostępnienie objętego prawem autorskim filmu obcej osobie. Granicę prawa do dzielenia się kulturą aktualnie wyznacza krąg rodziny i znajomych. Samo „rozkodowanie” filmu (dozwolone, jeśli robimy to w celu legalnego użytku), ani kwestia pieniędzy nie jest tu kluczowe.

Na pewno warto się zastanawiać, gdzie ta granica powinna przebiegać – być może kluczowy powinien być właśnie aspekt komercyjności. Widać jednak, że w rozwikłaniu tego problemu nie pomaga nazywanie użytkowników kultury „złodziejami”. :)

Avatar
wideobox
20 grudnia 2012 15:17

Przepraszam jeżeli uraziłem ,nie miałem na celu legalnego pozyskania filmu -nazywac zwodziejem . w takim razie nie rozumie dlaczego na każdej płycie jest napis -ZAKAZ KPIOWANIA,ROZKODOWYWANIA itd. TO JEŻELI NP. KUPIE FILM MOGE GO ROZKODOWAc i rozdac rodziniE I TO BEDZIE OK. WIEC W DALSZYM CIĄGU PRODUCENT,REZYSE,AKTOR NIE MA ZAROBKU ZE SWOJEJ TWÓRCZOŚCI BO ILES OSÓB -leganie -ROZDAŁO FILMY – zamiast je kupis w sklepie. WYDAJE MI SIE ŻE LEGALNE TO JEST SKORZYSTANIE Z KINA ,WYPOZYCZALNI ,CZY KUPNO FILMU W SKLEPIE-A RESZTE NIESTETY TRZEBA NAZWAC PIRACTWEM.i żadne tłumaczenie nie jest na miejscu.to po co wogóle produkowac filmy na płytach ,Poźniej sobie przegracie -rozdacie i na tym sie konczy dystrybucja filmu.I to ma byc wporządku co do właściciela prowadzacego kino,wideoteke czy sklep muzyczny-księgarnie.PAWEŁ

Avatar
Usher
20 grudnia 2012 15:25

@Prawo Kultury
Zdaję sobie sprawę, że problemów jest więcej. Choć przytoczyłem najbardziej oczywiste przykłady posądzenia o złodziejstwo, to obchodzenie zabezpieczeń i robienie kopii zapasowych nie dotyczy tylko (czy przede wszystkim) ani wyłącznie użytku osobistego przez osoby fizyczne, ani wyłącznie dóbr kultury. Podobne prawa mogą dotyczyć użytku własnego osób prawnych – szczegółowych przykładów na dozwolone dłubanie w cudzym kodzie czy kopiowanie potężnych pakietów oprogramowania za grube tysiące euro nie będę przytaczał.

Dorzucę tylko trójkę uwag bezpośrednio związanych z tą kampanią:
1. Czasowniki „kopiować”, „ściągać”, „dzielić się” i rzeczowniki „książki”, „filmy”, „muzyka” można dowolnie zestawiać w pary.
2. Akcję wypadałoby powtarzać przynajmniej raz na kwartał, przerzucając się w miarę możliwości też do innych środków komunikacji miejskiej i do innych miast wojewódzkich czy aglomeracji.
3. Jako oczywiste miejsce rozszerzenia akcji polecam Program Trzeci Polskiego Radia (miejsce pracy Hirka Wrony i promowania jego akcji „Bądź świadomy”).

@Radek Czajka
Aspekt komercyjności nie zawsze jest kluczowy czy choćby istotny. Prawa autorskie to i prawa majątkowe, i prawa osobiste, czego nie potrafi zrozumieć ani wyraźnie rozdzielić i wielu użytkowników, i wielu potencjalnych twórców. Nacisk jest kładziony na ochronę praw majątkowych, ale przecież są artyści, którzy nie zgadzają się na wykorzystanie ich utworów do celów politycznych właśnie ze względów osobistych, a nie majątkowych.

Nasuwa się zatem pomysł (już czwarty) na przygotowanie akcji skierowanej do twórców kultury – choćby przez zwrócenie uwagi, że w ramach prawa każdy użytkownik może stać się twórcą wykorzystującym w sposób dozwolony inne dzieła kultury. Na początek proponuję Tramwaje Warszawskie i piosenkę „Kartka dla Waldka” zespołu Mr. Zoob.

Avatar
Usher
20 grudnia 2012 16:15

@wideobox
Rozumiem, że najchętniej zlikwidowałbyś kasety magnetofonowe i wideo, aparaty fotograficzne, kamery, nagrywarki CD/DVD/BD, kserokopiarki czy tunery cyfrowe USB, a książki wydawałbyś naświetlone i wywołane na papierze fotograficznym bez użycia utrwalacza. Tyle że wtedy zlikwidowałbyś nie tylko dozwolony użytek, ale też jakikolwiek sensowny obieg dóbr kultury.

Aby jakieś dzieło kultury mogło zyskać uznanie (i ewentualnie idące za tym pieniądze), musi wejść do obiegu społecznego. Trzeba się dzielić – twórcy muszą udostępniać swoje dzieła użytkownikom, ci z kolei muszą się dzielić swoimi opiniami z innymi użytkownikami i z twórcami. Nie sądzę, żeby jakiś specjalista od marketingu chciał zaprzeczyć istnieniu takiego sprzężenia zwrotnego. Owszem, może je lekceważyć i ryzykować nielichą porażkę.

Wideoboxy i inne wypożyczalnie, nie idźcie tą drogą! Nie nazywajcie piractwem zgodnego z prawem działania użytkowników, jeśli nie chcecie równocześnie wspominać o korsarstwie organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Udostępnianie jest społecznym aspektem kultury i jest uwzględnione w prawie. Jego koszty są wliczone np. w cenę nośników nagrań czy licencję dla wypożyczalni, więc posądzanie o złodziejstwo jest zupełnie nieuzasadnione (podpada pod pomówienie). Jeśli Ci nie odpowiada obecny model udostępniania i jego rozliczania, zaproponuj inny. O likwidacji udostępniania zapomnij, jeśli nadal chcesz prowadzić wypożyczalnię – sam przecież udostępniasz dzieła kultury.

Avatar
inż.
20 grudnia 2012 17:30

Witam! Mam jedno pytanie w celu rozjaśnienia moich wątpliwości.
Czy mogę ściągnąć z internetu muzykę/film/książkę w celu osobistego przesłuchania/obejrzenia/przeczytania jeśli nie nabyłem utworu (czy to w wersji realnej czy cyfrowej)? Przykład: znalazłem w internecie album muzyczny zgrany z płyty do postaci plików mp3, nie wiem kim jest osoba która go udostępniła (najprawdopodobniej nielegalnie). Ściągam album na laptopa, nagrywam na płytę i słucham jej w samochodzie.

Avatar
wideobox
20 grudnia 2012 18:29

Widze ze moje mysli którymi sie chiałem podzielic zostały odrazu wziete jako POMÓWIENIA.wiec widac ze wasze prawo ja musze respektować .Odwrotnie to juz gorzej, nie słyszałem aby w Polskim prawie były uwzgledniane bezpańskie powielanie,udostepnianie nawet w gronie rodzinnym i do tego AUTOR nie musi dawac zgody,a nie rozumie tez kosarskich organizacji … które to na Was nakładaja tak kolosalne połaty za -legalną PŁYTE Z EMPIKU GDY KOSZTUJE JUZ ZALEDWIE 30 ZŁ lub bilet do kina za 20 zł lub wypozyczenie filmu w wideotece za 7 zł-TO AZ TAKIE DUZE WYDATKI ,KTORE TŁUMACZĄ WASZE NIBY PRAWO DO BEZPŁATNEGO SIĘ DZIELENIA.
pozdrwaiam Wesołych Świat

Avatar
Radosław Czajka
21 grudnia 2012 09:51

@inż:
Tak, masz prawo pobierać treści z internetu na użytek osobisty (czyli też zapisać na dysk, nagrać sobie na płytę itp.). Nie masz obowiązku dochodzić, czy np. teledysk na YouTube został tam udostępniony legalnie, czy nie.

@wideobox:
„nie słyszałem aby w Polskim prawie (…)”

Proszę więc zapoznać się podstawą prawną.
Wesołych Świąt. :)

Avatar
lolek
21 grudnia 2012 12:01

Pozwoliłem zaprosić sobie Panią Pasażerkę na mój puplpit (mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko)i teraz razem słuchamy MP3-trójek ;)

http://postimage.org/image/3n69020gr/

Wesołych Świąt

Avatar
Marta
3 stycznia 2013 18:27

Czym innym jest pozyczenie ksiazki bratu lub plyty kolezance lub zaproszenie przyjaciol na wspolne ogladanie filmu, a czyms zupelnie innym kserowanie kopiowanie i rozdawanie ksiazki / plyty / filmu. Pierwsze jest przykladem dzielenia sie kultura, drugie – lamaniem praw autorskich.

Udostepnianie materialow chronionych prawe autorskim w sieci jest przestepstwem. Korzystanie z tych materialow, to jak kupowanie kradzionych samochodow (ja nieczego nie ukradlem, ale po cichu popieram zlodzieja, bo na jego przestepczej dzialalnosci dobrze wychodze).

W przypadku lamania praw autorskich zastosowanie ma prawo kraju wlasciciela tych praw – nadinterpretowana polska ustawa nikogo nie rozgrzesza i nie broni przed odpowiedzialnoscia karna.

Zamiast nawolywac do ignorowania przepisow (badz do ich nadinterpretowania), lepiej byloby walczyc o tani dostep do kultury. Zaplacmy online 5 zlotych i sciagnijmy legalnie film czy album muzyczny.

Nie odwracajmy kota ogonem. Fajnie jest miec rzeczy za darmo, ale niestety, produkcja kultury kosztuje. I za kazdy produkt trzeba zaplacic.

Avatar
7 stycznia 2013 09:30

@Marta – czym innym jest kserowanie, kopiowanie i rozdawanie książki/płyty/filmu znajomym i rodzinie, a czym innym wrzucenie tego do publicznie dostępnej sieci. To pierwsze jest objęte dozwolonym użytkiem, „w zamian za co” uprawnieni mają wynagrodzenie w postaci opłat od czystych nośników i opłat reprograficznych.

Nie za bardzo rozumiem, dlaczego z jednej strony uznajesz, że korzystanie z nielegalnie rozpowszechnianych utworów to jak kradzież samochodów, a z drugiej strony proponujesz, aby było to legalne po zapłaceniu 5 złotych. Jak byś zareagowała, gdyby ktoś kazał Ci oddawać Twój samochód każdemu, kto zapłaci 5 złotych?

Fajnie byłoby mieć wszystko za 5 złotych, ale prawo autorskie to prawo twórcy, który może chcieć uzyskać wyższą cenę (lub odwrotnie – chcieć oddawać swoją twórczość za darmo).

Co do prawa właściwego, to moim zdaniem polskie przepisy o dozwolonym użytku mogłyby mieć zastosowanie niezależnie od tego, że prawem właściwym byłoby prawo obce (przepisy wymuszające swoją właściwość).

Avatar
Gość
7 stycznia 2013 14:57

Ja mam pytanie odnośnie dozwolonego użytku czy dozwolony użytek obejmuje tylko kopie zakupionego np w sklepie filmu czy również jest przepis który mówi o tym,że można pobrać np film czy muzykę na własny użytek

Avatar
Radek Czajka
8 stycznia 2013 23:58

Ustawa nie uzależnia prawa do dozwolonego użytku od kupowania czegokolwiek.

Więcej o dozwolonym użytku prywatnym.

Avatar
gość
9 stycznia 2013 19:56

W prawie autorskim znajduje się mowa,że o dozwolonym użytku można mówić wtedy gdy utwór został choć raz legalnie rozpowszechniony.
Moje pytanie dotyczy jak rozumieć legalnie rozpowszechniony.

Avatar
Radek Czajka
9 stycznia 2013 21:34

Zgodnie z Art. 6 ust. 1 pkt 3:

utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został
w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie;

W szczególności, formą udostępnienia jest publikacja (por. Art. 6 ust. 1 pkt 1 i Art. 99(1)).

Istotne jest tutaj uprawnienie autora z Art. 16 pkt 4, czyli prawo do decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności.

Innymi słowy – nie można autorowi wyciągać niepublikowanych utworów z szuflady.

Avatar
Andrzej Belfegor
22 lutego 2013 12:36

Piszę na komputerze (wersja robocza)blog (stronę internetową)- mam zamiar go umieścic w Internecie. Jednym z głównych treści stanowi ukazanie historii, zainteresowań i inspiracji kontrkultury – co wiąże się z cytowaniem fragmentow twórczości literackiej, muzycznej … w tym przypadku dotyczy to cytatów z ok kilkuset różnych dzieł ... co wiązałoby sie z uzyskaniem kilkuset adresów posiadaczy praw autorskich i następnie wystąpieniem o zgodę o zacytowanie fragmentu na ww. tematycznym blogu internetowym – mam pytanie, czy z mej strony będzie to naruszeniem praw autorskich cytowanej twórczości… jesli strona /mimo swej formy/ nie bedzie tylko składnicą, lecz będą na niej także moje teksty własne, np. opisy wydarzeń,refleksjie, interpretacje, opinie, itd –

Avatar
Marta Skotnicka
27 lutego 2013 15:47

Odpowiedź na Pana pytanie wkrótce pojawi się na stronie: http://prawokultury.pl/pierwsza-pomoc/
Pozdrawiam