Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Wspierane przez
Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
Avatar

Kilka przygód w krainie OZZ

17 grudnia 2013 12:57
Paweł Stankiewicz

1 października odbyła się konferencja CopyCamp. Organizując ją, chcieliśmy (w Fundacji Nowoczesna Polska), aby rozmowy kuluarowe mogły kończyć się przy muzyce. Zaprosiliśmy więc DJ-kę, aby zagrała po konferencji. Zapłaciliśmy za jej pracę: wybór muzyki i dbanie o to, aby była słyszalna. Na konferencji spodziewaliśmy się około 400 osób. Konferencja była bezpłatna dla jej uczestników. Chcieliśmy, aby wszystko było zgodnie z obecnie obowiązującym prawem autorskim. Dlatego zgłosiliśmy się do organizacji zbiorowego zarządzania z chęcią podpisania umowy i zapłacenia opłat za publiczne odtwarzanie utworów.

Fakt, dość późno zdecydowaliśmy się, że w ten sposób chcemy zakończyć CopyCamp, ale chyba późna decyzja nie powinna utrudniać organizacji dość zwykłego wydarzenia (jakim jest występ DJ -ki) w sposób zgodny z prawem. Okazuje się, że zwykłe wydarzenie kulturalne, aby było lege artis, wymaga sporo wysiłku, starania i niezłomnej chęci wydania pieniędzy.

Po pierwsze: trzeba wiedzieć, kto ma prawo do pobierania opłat za publiczne odtwarzanie muzyki, którą chcemy puszczać. Ja mogłem skorzystać z pomocy prawników zajmujących się prawem autorskim, więc dość szybko ustaliłem, że za publiczne odtwarzanie utworów muzycznych i słowno-muzycznych powinniśmy uiścić tantiemy czterem (4) spośród piętnastu (15) działających w Polsce organizacji zbiorowego zarządzania. Ale czy każdy „zjadacz chleba”, który ma ochotę zrobić imprezę w występem DJ-a może mieć (lub łatwo uzyskać) taką wiedzę? Gdzie są przepisy, które o tym mówią? Jak je znaleźć? Kogo spytać?
Organizacje zbiorowego zarządzania zajmują się pobieraniem opłat za wykorzystanie utworów na podstawie zezwoleń udzielonych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN), i to te zezwolenia, które są publikowana w obwieszczeniach MKiDN są podstawą do tego, aby stwierdzić czy dana organizacja zajmuje się pobieraniem opłat za wykorzystanie piosenki, skeczu czy słuchowiska.

Po drugie: trzeba wiedzieć, o co pytać organizację zbiorowego zarządzania, chcąc uzyskać stosowną umowę licencyjną. A ta jest niezbędna, by móc uiścić odpowiednie opłaty. Trzeba wiedzieć, czym jest „pole eksploatacji” i na jakim polu utwory będą eksploatowane. To nie jest może zadanie dla Syzyfa, ale już następna kwestia może przysporzyć paru dylematów. Można mieć też trudności z ustaleniem, do jakiego sposobu wykorzystania należy impreza. Publikowane tabele stawek wynagrodzeń mogą sprawić sporo trudności w ustaleniu właściwej komórki. Czy DJ-ka grająca po konferencji to „Bale, zabawy, dancingi, bankiety, wieczorki taneczne” czy raczej „Targi, wystawy, festyny, turnieje, rozgrywki, zawody, imprezy rekreacyjne i sportowe”. A może jednak „Pokaz mody, widowisk, specyf. dyscypl. sport. ( jazda fig., gimn.art.)” albo „Eventy (widowiska, targi, wystawy, festyny, imprezy rekreacyjne i sportowe)”. Ale to przecież konferencja, i do tego w kinie, to może raczej: „Obiekty kulturalne (muzea, wystawy itp.)”.
Te i wiele innych kategorii czeka do wyboru na śmiałka, który chciałby przestrzegać istniejącego prawa. Pamiętamy, że kto pyta nie błądzi, a chcącemu nie dzieje się krzywda. Najwyżej dopadnie go kilka egzystencjalnych wyborów. Ale nie ma co się martwić na zapas – pomocny pracownik organizacji zbiorowego zarządzania na pewno pomoże, żebyśmy się nie pogubili w gąszczu tabel.
Kiedy już mamy za sobą trudne wybory, możemy prosić o stosowne licencje. Wypełniamy formularz (albo dwa), przesyłamy dokumenty rejestrowe, dostajemy umowę, drukujemy, zbieramy podpis prezesa i wysyłamy.
I czekamy. Po dwóch tygodniach wypada się przypomnieć. Czy dotarły umowy? No cóż, może dotarły, ale może się okazać, że nie czytamy ze zrozumieniem i miejsce na umowie gdzie jest napisane „pieczęć i podpis” jest przeznaczone tylko dla organizacji zbiorowego zarządzania, bo w analogicznym miejscu przeznaczonym dla „Użytkownika” jest napisane pieczęć i czytelny podpis. Czytelny. Cenny czas zaoszczędzony na parafowaniu miast podpisania literami wyraźnymi jest zarezerwowany dla prezesa OZZ, nie dla was, drodzy użytkownicy. No trudno, klient płaci, klient wymaga. Nie, to nie pasuje. Klient płaci, klient musi się postarać?
Musimy wysyłać umowę jeszcze raz. Pilnujemy czy prezes umie pisać wyraźnie. Na wszelki wypadek wysyłamy trzy kopie (czy na kopii A jest wystarczająco wyraźny podpis, czy na kopii B jest wystarczająco wyraźna pieczątka, to nic, że wzbudzi to zdziwienie, po co aż trzy kopie wysyłamy, przecież nie chcemy wysyłać tych kopii jeszcze kolejny raz. Pojawia się strach: czy treść umowy jest utworem, czy mogę ją kopiować, „sporządzać egzemplarze” tak bez końca?).

Teraz możesz porównać – umówienie DJ-ki zajęło tydzień, może dwa z podpisaniem umowy, rachunku i zleceniem płatności. Dopilnowanie wszystkich płatności dla organizacji zbiorowego zarządzania zajęło dwa miesiące.
Patrząc na cały proces zauważasz, że nie wszyscy, którzy mają dzielić pieniądze dla różnych uprawnionych – tych, którzy napisali tekst, tych, którzy napisali muzykę, tych, którzy wykonali piosenki, tych, którzy je nagrali – chcą znać listę utworów, które odtwarzamy tego wieczoru. Czyżby podział tantiem pomiędzy uprawnionych nie zależał od tego, czyja twórczość jest używana?

Jeszcze tylko podliczamy: organizacje dostają razem jakieś 8,5 raza więcej niż DJ-ka. Tabele opłat, z kŧórych wynikają kwoty jakie musimy zapłacić organizacjom zbiorowego zarządzania są akceptowane przez Komisję Prawa Autorskiego (KPA) działającą przy MKiDN. Minister powołuje 30 członków tej komisji na podstawie kandydatur zgłoszonych przez: „1) organizacje zbiorowego zarządzania; 2) stowarzyszenia twórców, artystów wykonawców i producentów; 3) organizacje zrzeszające podmioty korzystające z utworów lub przedmiotów praw pokrewnych; 4) organizacje radiowe i telewizyjne.”. Zatem zasiadają w niej przedstawiciele tych, którzy pośredniczą między autorami a mediami, oraz tych, którzy pośredniczą między tymi pośrednikami a odbiorcami. Czy nie sprawiedliwiej byłoby, zapraszać do tej komisji także przedstawicieli zwykłych obywateli, odbiorców utworów, tych którzy ostatecznie za nie płacą?

A ile dostaną autorzy? To możemy sprawdzić w ostatnich sprawozdaniach organizacji zbiorowego zarządzania, jeśli tylko mamy czas. Może będą to kwoty podobne do tych z lat poprzednich: np. pewna organizacja wypłaciła artystom w pewnym roku tylko niecałe 50% zebranych kwot.

Czy aby na pewno ten system związany z egzekwowaniem prawa autorskiego działa na rzecz autorów? Niejasność zapisów prawa, niejasność przepisów egzekwujących, ale też arbitralność pewnych decyzji podejmowanych przez organizacje (działając w ramach KPA) i działających na rzecz prywatnych interesów organizacji (jakimi są organizacje zbiorowego zarządzania) powoduje, że pewnym przejawom kultury w miejscach publicznych jest trudniej zaistnieć, ale też autorzy wcale nie mają się z tego powodu lepiej.

Komentarze

Dodaj komentarz