Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Wspierane przez
Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
Avatar

Masz prawo swobodnie wypowiadać się w Internecie, tak samo jak wyjść z domu i chodzić po ulicach!

1 października 2012 19:25
Filip Wejman

Na stronie Prawo Kultury rozpoczęliśmy publikowanie opinii. Komentarz Filipa Wejmana (opublikowany na stronie Inpris.pl) zamieszczamy za zgodą autora na licencji CC BY-SA.

28 września 2012. Tygodnik Powszechny opublikował w lipcu apel o zaostrzenie karania za mowę nienawiści w Internecie. W kontekście proponowanych zmian apel zawiera apologię prewencyjnej cenzury komentarzy w Internecie. Ten postulat wymaga odrzucenia, ponieważ narusza wolność słowa.

Apel Tygodnika Powszechnego

Apel zawiera wezwanie do Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego o wdrażanie odpowiedzialności za mowę nienawiści w Internecie. Tygodnik twierdzi, że w sprawie mowy nienawiści konieczne są zmiany w polskim prawie na wzór francuskiego. Jako dobry przykład Tygodnik wskazuje egzekwowanie surowych sankcji, które powodują, że praktycznie wszystkie komentarze w Internecie są uprzednio moderowane:

We Francji obowiązuje prawo, które identycznie traktuje przestępstwa i wykroczenia popełnione w prasie papierowej i w sieci. Prawo, które nakłada na wszystkich użytkowników internetu, również autorów prywatnych blogów, a także autorów komentarzy, bezwzględną odpowiedzialność za słowo. Surowe sankcje w przypadku złamania przepisów powodują, że praktycznie wszystkie komentarze publikowane we francuskim internecie są wcześniej moderowane, zarówno przez wydawców gazet, właścicieli portali, jak i osoby prywatne. Uważamy, że nadszedł czas, by również w Polsce stosowane były podobne reguły prawne.

Głos nie z szamba, wolność słowa ubezpieczający

Pierwsze zdanie apelu dotyczy Internetu i alarmuje: “Wszyscy tkwimy w tym szambie – język nienawiści wylewa się bezkarnie zewsząd.”

Nie wszyscy. Codziennie używam Internetu, a nie tkwię w żadnym szambie.

Antysemityzm i podobne postaci nienawiści zasługują bez dyskusji na potępienie. Nie ma wątpliwości, że prokuratura i sądy powinny egzekwować odpowiedzialność za przestępstwa. Dotyczy to nie tylko Internetu, ale oczywiście także druku, wszelkich innych mediów, zachowań w przestrzeni publicznej, etc.

Takie postulaty to jednak zupełnie co innego niż podanie politykom i aparatowi ścigania sugestii, aby przy pomocy represji praktycznie uniemożliwić komentowanie w Internecie bez cenzury.

Apel zawiera w tym punkcie radykalny atak na wolność słowa i wymaga sprzeciwu.

Tak samo jak nie chcemy wprowadzić państwa policyjnego z powodu napisów na murach czy antysemickich książek, tak samo nie powinniśmy oddać swobody wypowiedzi w Internecie.

Cenzura prewencyjna na wniosek dziennikarzy

Wcześniejsza moderacja, powszechnie stosowana z obawy przed “surowymi sankcjami”, to jest propozycja cenzury prewencyjnej. Co zaskakujące, popierana między innymi przez dziennikarzy i wydawców.

Warto objaśnić, czym jest wcześniejsza (uprzednia) moderacja, którą zachwala apel. Wcześniejsza moderacja polega na tym, że wypowiedź nie może się ukazać, dopóki nie pozwoli moderator. Ten mechanizm jednocześnie jest istotą cenzury prewencyjnej. Komentarz jest „niewidoczny” albo “zawieszony”, dopóki moderator nie podejmie decyzji. Jeżeli moderator nic nie zrobi, wypowiedź komentatora nigdy się nie ukaże. Jednocześnie moderator nie ma obowiązku uzasadniać decyzji komentatorowi.

Cenzura prewencyjna ma rozległe oddziaływanie. Dotyczy w negatywny sposób nie tylko sytuacji autorów nienawistnych komentarzy, ale również zupełnie innych osób.

Po pierwsze, dyskutując o przymusowej moderacji nie mówimy o odpowiedzialności komentatora za własne słowa. Jest poza sporem, że każdy odpowiada zgodnie z prawem za własne słowa.

Apel zawiera propozycję, aby dodatkowo zmusić do wzięcia odpowiedzialności za cudze słowa. “Surowe sankcje”, których domaga się Tygodnik, dotyczą karania innych osob za wypowiedź komentatora. Na przykład: portal KazimierzDolny.pl miałby odpowiadać za komentarze internautów wpisywane na tej stronie, a nie tylko za własne wypowiedzi.

Po drugie, wcześniejsza moderacja działa jak dywanowe bombardowanie: blokuje wszystkie wypowiedzi, legalne i nielegalne. Wedle tej procedury, komentarz może się ukazać, dopiero gdy moderator sprawdzi go i zaakceptuje. Więc, aby docenić stosunek apelu do wolności słowa, najpierw trzeba sobie wyobrazić, jaki odsetek wszystkich komentarzy w polskim Internecie stanowi mowa nienawiści. Potem trzeba wziąć pod uwagę, że zostałyby zamrożone do czasu ewentualnego zezwolenia nie tylko antysemickie wypowiedzi, ale wszystkie inne komentarze: także zupełnie neutralne albo na inne tematy, albo polemizujące z nienawistnymi.

Po trzecie, jeżeli narzędziem polityki prawnej ma być obawa moderatora przed karą za bezprawną wypowiedź komentatora – to ten precedens toruje drogę cenzurze obejmującej dużo szerszy zakres spraw. Polskie prawo zawiera bogate, zróżnicowane zasoby (często nieostrych) przepisów, które przewidują karne lub cywilne sankcje za wypowiedzi, na przykład za:

pochwałę wojny napastniczej (art. 117 par. 3 Kodeksu karnego – k.k.), znieważenie Narodu (art. 133 k.k.), znieważenie Prezydenta RP (art. 135 par. 2 k.k.), znieważenie polskiej lub obcej flagi (art. 137 k.k.), obrazę uczuć religijnych (art. 196 k.k.), pochwałę pedofilii (art. 200b k.k.), rozpowszechnianie pornografii (art. 202 k.k.), pomówienie (art. 212 k.k.), propagowanie totalitarnego ustroju państwa (art. 256 par 1 k.k.), zaprzeczanie wbrew faktom zbrodniom komunistycznym lub nazistowskim (art. 55 ustawy o IPN), naruszenie dóbr osobistych (art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego).

Tego rodzaju zakazy konkretyzują w wyrokach sądy, zakreślając dozwolone ramy wypowiedzi. Niedawno na przykład sąd skazał w karnej sprawie piosenkarkę za żart o religii. Inny sąd, w cywilnej sprawie, nakazał księdzu, który porównał zamiar przeprowadzenia aborcji przez powódkę do zamiaru zabicia dziecka, zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych zadośćuczynienia.

Na tle apelu, jeżeli powstanie wątpliwość, czy wypowiedź komentatora nie narusza któregokolwiek przepisu, polski moderator zachowa się rozsądnie, gdy postąpi bezpiecznie i energooszczędnie – czyli nic nie zrobi. Komentarz się nie ukaże, moderator uniknie ryzyka.

Przymus

Stosowanie uprzedniej moderacji powinno wedle apelu wynikać z surowych karnych sankcji. Zatem nie chodzi o sytuację, gdy niektóre portale z własnej woli stosują moderację – tylko o państwowy przymus.

Przymus ma działać pośrednio, ale pozostaje przymusem. W apelu nie ma postulatu, aby wprost umieścić w ustawie nakaz uprzedniej moderacji. Zamiast tego, apel proponuje, aby zmienić lub w ten sposób stosować prawo karne, że np. onet, gazeta.pl lub portal o Kazimierzu Dolnym, a także zwykli blogerzy praktycznie będą zmuszeni wprowadzić system wcześniejszej moderacji pod wpływem dotkliwych kar.

Wdrażanie cenzury rękami prywatnych organizacji (a nie bezpośrednio państwa) oczywiście nie zmienia przymusowego charakteru, ani istoty działalności: zamrażania wszystkich wypowiedzi, zanim moderator ich nie zaakceptuje.

Francja

Dla potrzeb niniejszego komentarza nie sprawdzałem, jak wygląda prawo we Francji.

Przyjmuję, że Tygodnik trafnie przedstawia. Moj komentarz dotyczy Polski, więc odwołanie do francuskiego prawa ma znaczenie tylko jako postulat wobec polskiego prawa.

Po pierwsze, warto zapoznać się z relacjami z Francji. We Francji zdarzają się akty nienawiści przeciwko Żydom związane z przemocą, czasem śmiertelne w skutkach [zob. np. Helene Fouquet: Toulouse Attack Was Worst on Jews in France Since 1982, Bloomberg.com z 19 marca 2012]. W Polsce istnieje antysemityzm. Jednak współcześnie nie dochodzi do takich napięć jak we Francji. Powody i kontekst antysemityzmu polskiego i francuskiego częściowo różnią się. Ale dlatego tym bardziej bije w oczy pytanie: Czy apel zawiera adekwatny przykład, że “surowe sankcje” za mowę nienawiści lepiej zapobiegają antysemityzmowi niż wolność słowa?

Po drugie, dlaczego apel wskazuje akurat Francję jako jedyny przykład? Na świecie, demokratyczne kraje stosują różne rozwiązania, niektóre zupełnie inne niż Francja. Dlaczego uwzględniono tylko jeden model?

Apel podważa konstytucyjne wolności

Wprowadzenie lub stosowanie w Polsce prawa, którego celem (wypowiedzianym wprost lub dorozumianym) byłoby, że praktycznie żaden komentarz nie może się ukazać w Internecie bez zgody moderatora, stanowiłoby naruszenie wolności słowa.

Konstytucja stwierdza, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także że cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu jest zakazana (art. 54).

Apel nie pozostawia wątpliwości, że środkiem jest państwowy przymus – czyli obciążenie internetowych mediów tak ostrą odpowiedzialnością, iż wprowadzą uprzednią moderację.

Zaprogramowanie w prawie celu w postaci powszechnej uprzedniej moderacji jest sprzeczne z duchem i literą Konstytucji. Narusza gwarancję wolności słowa i zakaz cenzury prewencyjnej, bo planowo i jawnie prowadzi do bardzo podobnego albo identycznego skutku jak bezpośrednie wprowadzenie prewencyjnej cenzury wobec komentatorów.

System wcześniejszej moderacji motywuje do blokowania kontrowersyjnych wypowiedzi

Proponowane rozwiązanie ma zmusić właściciela strony lub bloga, aby oglądnął każdy komentarz i pilnował, czy aby jego czytelnik nie napisał czegoś nielegalnego.

Cenzor może popełnić dwa rodzaje błędów: przepuścić nielegalną wypowiedź albo zamrozić legalną. Jeżeli cenzor przepuści nielegalną wypowiedź, to zgodnie z propozycją apelu poniesie karę. Natomiast jeżeli zablokuje legalną wypowiedź, praktycznie nic mu się nie stanie. Zatem w wypadku wątpliwości lepiej dla moderatora mylić się na niekorzyść wolności słowa i nie wypuszczać na światło dzienne kontrowersyjnych wypowiedzi.

Duże przedsiębiorstwa nie słyną jako podmioty nastawione na ryzyko. To one – jako właściciele mediów i infrastruktury internetowej – będą podejmowały dużą część decyzji w ramach moderacji. Firmy raczej zabiegają o wyniki finansowe niż o polityczne sprawy jak wolność słowa. Tym bardziej można się spodziewać z ich strony ostrożności przy narażaniu personelu na odpowiedzialność karną, tym bardziej oczekiwać eliminowania wątpliwych przypadków.

Jak myśleć o przymusowej uprzedniej moderacji?

Internet jest narzędziem, z którego ludzie mogą korzystać, aby wypowiadać się w komentarzach i w Polsce nie muszą pytać władzy o pozwolenie.

Tak samo, jak nie muszą pytać, czy mogą wyjść z domu i chodzić po mieście.

Oczywiście pewnych rzeczy nie wolno robić chodząc po mieście, np. bić innych osób, kraść, śmiecić.

Niektórzy jednak biją, kradną, śmiecą, a policja nie radzi sobie z wyłapywaniem.To nie znaczy, że trzeba wszystkich mieszkańców zamknąć w domach i wypuszczać tylko za przepustką.

Zupełnie czym innym jest powiedzieć, że za pobicie grozi kara i policja ma ścigać chuliganów – niż, powołując się na przestępczość, zachwalać zakaz wychodzenia z domu bez przepustki.

Obowiązkowa uprzednia moderacja to w dziedzinie wypowiedzi odpowiednik zakazu opuszczania domu bez indywidualnej, jednorazowej przepustki. Przepustki, o którą trzeba poprosić. Zakazu skierowanego do wszystkich: przestępców i uczciwych ludzi. A wystawca ryzykuje “surowymi sankcjami”, gdyby wydał nienależną przepustkę...

Podsumowanie

Wolność słowa bywa uważana za ważną, między innymi dlatego że politycznie chroni rozmaite inne wolności. Chroni w ten sposób, że obywatele mogą swobodnie awanturować się zabiegając np. o wolność stowarzyszania, religijną, gospodarczą. Dlatego nie warto godzić się na zasadę koncesjonowanej dyskusji – nawet proponowanej w szlachetnej intencji. To tworzy niebezpieczny polityczny precedens. A co ważniejsze od politycznych wolności, cenzura prędzej czy później wyda swoje owoce: ponuractwo i sklerozę intelektualną.

Tekst obejmuje prywatne poglądy autora, nie reprezentuje stanowiska INPRIS ani innych instytucji.

Pobierz tekst w formacie PDF

Komentarze

Avatar
Antoni Chołodniak
30 września 2013 20:18

Popieram!

Avatar
Antoni Chołodniak
30 września 2013 20:59

Jestem od roku pomawiany w sieci przez właściciela Bloga.

Avatar
Brat
1 października 2013 18:36

Również popieram!
Absolutnie bezpodstawne OSZCZERSTWA i nie mające żadnych podstaw oskarżenia niejakiego Tośka12, który słynie z donoszenia na swoich kolegów i koleżanki – można zobaczyć m.in.na Blogu pod adresem:
http://rozmowy-w-krainie-elfow.blogspot.com/2013/07/tosiu-kamczuchu-nie-idz-ta-droga.html

Avatar
Antoni Chołodniak
1 października 2013 20:11

Ponieważ, uznano to za oszczerstwa i pomówienia przez Pana na mnie i manipulowanie opinią społeczną przez prokuratora. Zostało wszczęte postępowanie karne. Moja rozmowa z Panem będzie za pośrednictwem Prokuratury.
Ja nie ukrywam mojego nazwiska, jak Pan to czyni. Jest to tchórzostwo.

Pana oszczerstwa są doskonałą manipulacją.
Nie tylko mnie Pan niszczy. Nawet tutaj Pan kłamie.
Wszystkie materiały są w Prokuraturze.

Avatar
Brat
1 października 2013 21:19

Oszczerstwa pod moim adresem nie pochodzą od żadnego Chołodniaka, tylko od Usera o nicku Tosiek12 na antypolskim forum jednej Niemki.
Jeżeli jesteś Tosiem12, to albo udowodnij swoje oszczerstwa sprzed paru tygodni, pod moim adresem, albo odszczekaj i przeproś! Jeżeli kłamię (jak teraz twierdzisz), to wskaż gdzie i udowodnij (wtedy ja Cię przeproszę), albo odszczekaj i sam przeproś.
Póki co – udowodniłem Ci serię kłamstw na mój temat, więc nie wyciągaj tu prokuratury bo jeżeli już, to musiała by się zająć Tobą!

Dodaj komentarz