Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Avatar

Wolność zniewolona

1 października 2012 14:35
Robert Partyka

Jarosław Lipszyc podczas konferencji InternetBeta 2012 stwierdził, że prawo autorskie powinno być pod szczególnym nadzorem społeczeństwa. Ciężko się z tym nie zgodzić. Można nawet powiedzieć, iż całe prawo (istniejące i tworzone) powinno znajdować się pod takim nadzorem i stanowić istotny punkt zainteresowania obywateli. Ważne jednak, by pamiętać o tym, czym prawo ma być i jakie funkcje spełniać...

W dyskusjach dotyczących regulacji prawnych słychać od dłuższego czasu niebezpieczną nutę. W czerwcu 2012 roku Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji sugerowało w swoich komunikatach, że sfera finansowania społecznego, lub szerzej ujmując sfera zbiórek publicznych drogą wpłat na konto, wymaga regulacji ustawowej, gdyż obywatele czują niepewność prawną. Nie wiedzą, co im wolno. Wypowiedzi w podobnym tonie można usłyszeć w dialogu o przyszłości monopolu prawnoautorskiego. Sugestie o zapisywaniu wolności w prawie padają z różnych stron barykady.

Tu pojawia się pułapka zniewolenia. By ją dostrzec, należy przypomnieć sobie zasadę legalizmu – zasadę, którą zapisano w art. 7 Konstytucji RP.

Gdy mówimy o organach władzy zasada ta głosi, iż mogą one podejmować działania tylko takie, na jakie prawo bezpośrednio tym organom zezwala. Pamiętajmy, że organa władzy (przynajmniej w założeniu) pełnią funkcję usłużną – a można pokusić się o stwierdzenie, że niewolniczą – wobec obywateli. Władza może tylko to, na co jej zezwolono. Teoretycznie to społeczeństwo mówi władzy, co jej wolno, a czego nie. Czy już widać pułapkę?

Zasada legalizmu w stosunku do obywateli objawia się tym, że przestrzegają oni prawa. Wychodząc z założenia, że obywatele są ludźmi wolnymi, samo prawo mówić ma o ograniczeniach, jakie obywatele nałożyli na siebie. Działanie niezakazane przez prawo jest więc dozwolone.

Wolny człowiek nie potrzebuje zezwoleń z mocy prawa na działanie. Jeśli jest inaczej – oznacza to, że nie jest wolny, lecz zniewolony. Istotną cechą wolności jest fakt, iż lista dozwolonych działań nie jest zdefiniowanym na sztywno w ustawie katalogiem zamkniętym. Mając to na uwadze, sugestie zapisywania wolności bezpośrednio w prawie jawią się jako szkodliwe dla społeczeństwa. Stwarzają fałszywe wrażenie, że wszystko, co nie jest dozwolone przez prawo, jest lub potencjalnie może być uznane za zakazane. Rozszerza sposób rozumienia zasady legalizmu wobec władzy na całe społeczeństwo. Takie wrażenie konieczności prawnego przyzwolenia na działanie powoduje zniewolenie umysłu i strach. Człowiek przestaje być wtedy wolnym.

Dlatego też warto ostrożniej dobierać słowa i stawiać sugestie w debacie o prawie. Zamiast regulacji potrzebujemy raczej chyba powrotu do normalności, gdzie prawo stanowi o ograniczeniach wolności, a nie o wolności samej w sobie.

Komentarze

Avatar
pch
1 października 2012 20:54

„Zasada legalizmu w stosunku do obywateli objawia się tym, że przestrzegają oni prawa.” – czy to pogląd własny, czy powtarzany za kimś innym? Jest dość ciekawy ;)

Avatar
Robert
1 października 2012 22:15

To w sumie bardziej stwierdzenie wynikające m.in. z słownikowej definicji słowa „legalizm” (http://sjp.pwn.pl/szukaj/legalizm). Z definicjami się raczej nie dyskutuje, bo pozwalają nam w miarę jednoznacznie się komunikować.
Pogląd zaś jest wykształcony także na podstawie czytanych różnych tekstów około prawnych. Nie żyjemy w próżni, więc poglądy wynikają z treści, które przemyśleliśmy. Mogę więc jedynie powiedzieć, że nie jest to bezrefleksyjna kalka :)
Czy jest to pogląd ciekawy? Wydaje mi się, że raczej dosyć typowy.

Avatar
pch
1 października 2012 23:23

OK. Po prostu zastanawiało mnie, jak powstają takie opinie, tzn. np. po co odwoływać się do konstytucyjnej zasady legalizmu, a dokładnie art. 7 KRP, skoro w istocie chodzi o słowo legalizm i jego znaczenie, a nie prawną konstrukcję. Przez to moim zdaniem powstają nazbyt rażące nieprecyzyjności – i szkoda, bo tekst ogólnie ma sens :)

Avatar
Robert
1 października 2012 23:44

Odwołanie w ten sposób jest dlatego, że kierowanie się zasadą legalizmu ma dwa znaczenia – odnośnie władzy zapisane w art. 7 KRP oraz odnośnie obywateli – wynikające choćby z samego znaczenia słowa legalizm.

Takie podwójne odwołanie było imho konieczne, by unaocznić, że często w dyskusjach (przynajmniej tych, których słuchałem i w których uczestniczyłem) dochodzi do zafałszowania rozumienia legalizmu dotyczącego obywateli w kierunku legalizmu, rozumianego jako ograniczenie obowiązuje władzę.
Lub innymi słowy – często sposób wypowiedzi sugeruje, że myślenie „nasza wolność ma pewne ograniczenia” (na które się ogólnie jako społeczeństwo zgadzamy) zamieniany jest na „wszystko jest potencjalnie zakazane oprócz tego co prawnie dozwolone” (i dlatego potrzebujemy koniecznie jak największej ilości zapisanych w ustawach „praw do”). Taka zamiana może być całkowicie nieświadoma.

Oczywiście można traktować to rozdzielnie, jako konstytucyjną zasadę ograniczającą władzę, której przestrzeganie można wyprowadzić z szerszego pojęcia, jakim jest sam legalizm. Nie jestem pewien, czy takie rozdzielenie ma wpływ na przesłanie tego tekstu. Będę miał co przemyśleć.

Dziękuję za ciekawą uwagę :)

Avatar
pch
2 października 2012 00:11

o i taki opis jest git bo nie tworzy wrażenia tekstu prawniczego, który powinien charakteryzować się dużą precyzyjnością.

Na marginesie (w skrócie i w dobrej wierze): – art 7 vs. 83 konstytucji – imho, ale jest tez wiele pogladow mowiacych o tym, ze nie ma czegos takiego jak obowiazek przestrzegania prawa przez obywateli (pomimo art. 83), jest to roszczenie prawa o bycie przestrzeganym + sankcje, ale to nie to samo co obowiazek – odnośnie do czegoś a nie odnośnie czegoś

uklony i powodzenia

Dodaj komentarz