Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Wspierane przez
Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
Avatar

Zapłata podwójnego wynagrodzenia za naruszenie praw autorskich zgodna z prawem UE

16 marca 2017 16:14
Zuzanna Soboń

Za naruszenie praw autorskich można w Polsce domagać się dwukrotności wynagrodzenia, jakie należałoby się autorowi, gdyby utwór wykorzystano za jego zgodą. Wydaje się, że jest to bardziej kara niż odszkodowanie, wobec czego Sąd Najwyższy zadał Trybunałowi Sprawiedliwości UE pytanie o zgodność takiego rozwiązania z prawem europejskim.

Powyższe wątpliwości powstały na kanwie procesu, który toczył się pomiędzy Stowarzyszeniem Filmowców Polskich a Stowarzyszeniem „Oławska Telewizja Kablowa”. Zgodnie z polskim prawem autorskim, telewizje kablowe są zobowiązane do zapłaty wynagrodzeń dla twórców wyłącznie za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania, takich jak SFP. Od wielu lat toczą się jednak spory co do wysokości tego wynagrodzenia oraz tego, której organizacji powinno być ono płacone. SFP sięgnęło ostatnio do argumentu, że reemitenci naruszają prawa autorskie. Wynikające z tego widmo podwójnej zapłaty kwestionowanej stawki ma najwyraźniej skłonić telewizje kablowe do zakończenia tych sporów.

Na początku bieżącego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku w sprawie C-367/15 potwierdził, że polskie rozwiązanie zawarte w art. 79 ust. 1 pkt. 3 lit. b ustawy o prawie autorskim jest zgodne z art. 13 dyrektywy 2004/48 (IPRED).

Przywołana dyrektywa wyklucza co prawda odszkodowania o charakterze kary, jednak zdaniem Trybunału polski przepis ustanawia odszkodowanie ryczałtowe, które zostało wprost w dyrektywie przewidziane. Nie ujmuje to takiemu odszkodowaniu cech środka odstraszającego, który jest zgodny z założeniem, że stosowane procedury powinny być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające.

Nie ma co prawda gwarancji, że będzie ono proporcjonalne do poniesionej szkody, ale zdaniem Trybunału zapłata jednokrotności hipotetycznej opłaty licencyjnej w wypadku naruszenia prawa własności intelektualnej zwykle nie zapewnia odszkodowania za całość rzeczywiście poniesionej szkody – taka suma nie pokryłaby ani zwrotu ewentualnych wydatków związanych z badaniem i identyfikacją możliwych aktów naruszenia, ani zadośćuczynienia za możliwą doznaną krzywdę czy odsetek za należne kwoty. Przy czym trzeba zaznaczyć, że w przypadku uchylenia omawianego przepisu twórca nie musiałby ograniczać swoich roszczeń do jednokrotności wynagrodzenia. Musiałby on tylko wykazać rzeczywistą wysokość szkody, co mogłoby obejmować wydatki lub odsetki, a co najwyraźniej uszło uwadze Trybunału.

W przypadku, w którym odszkodowanie w postaci dwukrotności wynagrodzenia wyraźnie wykraczałoby poza rzeczywiście poniesioną szkodę, sąd, zdaniem Trybunału, nie jest związany żądaniem uprawnionego. Teza ta została sformułowana na podstawie uwag rządu polskiego w trakcie rozprawy. Nie jest jednak przesądzone, że sądy podzielać będą stanowisko polskiego rządu. Mogą przecież przyjąć, że istotą omawianego przepisu jest właśnie oderwanie wysokości roszczenia od rzeczywistej szkody. Sam Trybunał uznał zresztą, że istotą wprowadzonego środka jest uproszczenie zasad dochodzenia odpowiedzialności a nie dokładna wysokość zasądzonej kwoty. Zasadniczą cechą odszkodowania ryczałtowego jest bowiem zwolnienie twórcy od udowodnienia wysokości poniesionego uszczerbku.

TSUE podkreślał też alternatywność poruszanego rozwiązania – uprawniony może żądać naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych albo poprzez zapłatę sumy pieniężnej odpowiadającej dwukrotności hipotetycznej opłaty licencyjnej. W praktyce, alternatywność ta będzie jednak tylko hipotetyczna, gdyż uprawniony z oczywistych powodów wybierze rozwiązanie łatwiejsze (co zresztą wyraźnie widać na przykładzie sporu, na tle którego zadano pytanie do TSUE).

Trybunał zastrzegł natomiast, że interpretacja, według której uprawniony nie musiałby wykazywać związku przyczynowego pomiędzy zdarzeniem naruszającym prawo autorskie a poniesioną szkodą, jest zbyt daleko idącą wykładnią pojęcia „przyczynowy”. To bardzo istotna informacja, gdyż odwrotny scenariusz, czyli wykazywanie braku takiego związku przez pozwanego, byłby dla tego ostatniego niezwykle kłopotliwy, a zazwyczaj pewnie niemożliwy do zrealizowania.

Zainteresowanym polecamy lekturę opinii Rzecznik Generalnej – Eleanor Sharpston, która opowiedziała się za niezgodnością polskiej regulacji z dyrektywą 2004/48. Samo dopuszczenie dochodzenia dwukrotności stosownego wynagrodzenia przez poszkodowanego według Rzecznik nie jest sprzeczne z prawem unijnym. Krytyce poddaje natomiast automatyzm poruszonego rozwiązania. Chodzi o niczym nieograniczoną możliwość zasądzenia dwukrotności wynagrodzenia oraz brak możliwości miarkowania kwoty odszkodowania ze względu na okoliczności sprawy. Rzecznik stoi na stanowisku, że uprawniony powinien udowodnić, iż żądanie zapłaty sumy opowiadającej dwukrotności hipotetycznej opłaty licencyjnej jest proporcjonalne do rozmiaru poniesionej szkody. Powyższe należałoby uzupełnić o rozważania dotyczące związania polskich sądów żądaniem uprawnionego. Wydaje się bowiem, że oddalenie powództwa na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego następuje jedynie wyjątkowo – w przypadku nadużycia prawa, a przede wszystkim sąd nie ma możliwości zmiany roszczenia na odszkodowanie dochodzone na zasadach ogólnych. Są to naszym zdaniem kluczowe kwestie, które powinny spotkać się z ingerencją polskiego ustawodawcy, nawet jeżeli samą regulację można uznać za zgodną z prawem UE.

Niezależnie od stanowiska TSUE, przepis dotyczący dwukrotności wynagrodzenia pozostaje przepisem kontrowersyjnym. Wyłącza on fundamentalne zasady dochodzenia odszkodowania, takie jak udowodnienie winy oraz wysokości faktycznej szkody.



Zuzanna Soboń – absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego żywo zainteresowana prawem autorskim oraz tematyką ochrony dóbr osobistych. Prywatnie melomanka, miłośniczka fotografii i aktywności fizycznej.

(grafika: Michał Anioł, Wygnanie z Raju, domena publiczna)

Komentarze

Dodaj komentarz