Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Wspierane przez
Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
Avatar

Nieprzyjazna rzeczywistość Kindle Worlds

14 sierpnia 2013 16:52
Hania Szubert

Amazon nie ustaje w wysiłkach mających na celu znalezienie nowych form zarobkowania. Tym razem firma zainteresowała się twórczością samych internautów, specjalnie dla nich stworzono platformę Kindle Worlds, na której wirtualni autorzy fan fiction mogą opublikować swoje teksty.

Na samym początku warto jednak wyjaśnić mniej zorientowanym czytelnikom,pr czym jest fan fiction. Fanfiki (polska nazwa fan fiction, często też używany jest skrót „ff”) powstają na kanwie bardzo popularnych książek czy filmów np. sagi Zmierzch lub serii książek o Harrym Potterze. Autorzy fanfików kontynuują wątki z książek lub filmów rozwijając je, proponując swoje alternatywne zakończenia. Tekst publikowany jest w Internecie stanowiąc tym samym zaproszenie do komentowania czy dopisywania dalszej części opowiadania przez innych internautów.

Ruch wirtualnych pisarzy początkowo był lekceważony, w końcu wzbudził niemałe zainteresowanie wielu instytucji w tym giganta, jakim jest Amazon i nic dziwnego. Fanfiki mają parę cech, które w pędzącym świecie XXI wieku dają im przewagę nad klasyczną powieścią. Po pierwsze, stanowią swego rodzaju papierek lakmusowy obecnych zainteresowań czytelników. Z lektury wirtualnych opowiadań można dowiedzieć się, które wątki cieszą się największą popularnością, jak poprowadzić fabułę, by możliwie duża grupa odbiorców była usatysfakcjonowana. Opowiadania cieszące się największą popularnością mogą służyć za poradnik „jak napisać książkę, aby się sprzedała”. Po drugie, wyjście poza klasyczną definicję książki, która wraz z ostatnią kropką staje się dziełem skończonym stanowiącym zamkniętą całość jest bardzo kuszące. Książki zaczynają żyć swoim życiem i przestają być dobrem danym „odgórnie”, a czytelnicy rzucający się w wir pisania ożywiają na nowo wątki książek, sprawiając tym samym, że tytuły nie idą w zapomnienie – wręcz przeciwnie, nabierają nowych barw. Niejednokrotnie wirtualne kontynuacje powieści uważane są za lepsze od oryginałów. Trudno rozstrzygnąć, czy jest to prawda, ale jedno jest pewne – w miejscu, gdzie skupia się uwaga tak wielu osób są pieniądze. I to niemałe. Za dowód posłużyć może Erika Leonard, która pod pseudonimem E. L. James wydała trylogię „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, myli się jednak ten, kto myśli, że przygoda z pisaniem zaczęła się od stworzenia rzeczonej serii. Erika Leonard zaczynała jako autorka poczytnych fanfików, których wątki skupiały się wokół sagi Zmierzch. Popularność jej twórczości została zauważona przez wydawców, na świecie sprzedano ponad 70 milionów kopii „Pięćdziesięciu twarzy Greya”.

Ogromne zarobki, jakie może przynieść świat twórców fan fiction sprawiły, że zarówno autorzy fanfików, jak ich czytelnicy zostali niemalże siłą wyciągnięci z niszy, którą sobie stworzyli. Kindle Worlds oferuje wirtualnym twórcom możliwość opublikowania ich opowiadań w formie ebooka, a także czerpanie zysków z jego sprzedaży. W ten sposób pojęcie pisarza zostaje zredefiniowane. Droga do wejścia na oficjalny rynek czytelniczy zostaje znacznie uproszczona. Wydawać się może, że Amazon – wzorem filantropów z XIX wieku – postanowił wspierać młodych twórców. Nic z tego. Na Kindle Worlds publikować mogą jedynie autorzy piszący fanfiki o określonej tematyce. „Wybierz świat i zacznij pisać” tymi słowami potencjalnych autorów wita platforma Kindle Worlds, ilość proponowanych światów jest mocno ograniczona – zamyka się w 13 potencjalnych możliwościach. Wynika to oczywiście z faktu, że Amazon ma podpisaną umowę z właścicielami praw autorskich tych 13 pozycji, wśród nich znajdują się np. „Pamiętniki Wampirów” i „Plotkara”.

Pomijając niedogodność płynącą z ograniczonego wyboru tematów najistotniejszą kwestią jest kontrowersyjne podejście Amazona do praw autorskich osób, które publikują na platformie. Podpisując umowę na współtworzenie jednego ze światów Kindle, autorzy godzą się na to, że stworzona przez nich fabuła lub wątki mogą zostać wykorzystane przez właścicieli praw autorskich oryginalnych serii do stworzenia kolejnego odcinka cyklu. Wirtualni autorzy jednak nie zostaną uwzględnieni w zyskach płynących z tego przedsięwzięcia. Co więcej, ich tekst może być publikowany nigdzie indziej niż tylko na platformie Kindle Worlds. Zatem pod pozorem otwarcia się na nowe formy działań autorskich, tak naprawdę Amazon stara się skomercjalizować i zdyscyplinować niezależnych twórców. Istnieje jednak spore prawdopodobieństwo, że społeczność internetowa tworząca fan fiction oprze się monopolistycznym praktykom Amazonu. Pojawia się coraz więcej głosów przestrzegających przed wchodzeniem w światy platformy Kindle Worlds. Znając niechęć wirtualnych pisarzy do narzucania im reguł gry, w końcu wiele fanfików powstało jako wyraz niezgody na sposób poprowadzenia konkretnych wątków przez autora (np. seria alternatywnych zakończeń serii o Harrym Potterze), już wkrótce może się okazać, że platforma Kindle Worlds nie jest aż tak dochodowa, jak życzyłby sobie tego Amazon.

Zdjęcie: goXunuReviews, CC BY

Komentarze

Avatar
17 sierpnia 2013 19:45

Polska nazwa to „fAn finction”, nie „fUn” finction”. Pochodzi od fAna.

Avatar
19 sierpnia 2013 10:02

Dziękuje za obywatelską korektę. Już poprawione.

Dodaj komentarz