Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Wspierane przez
Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
Avatar

Kilka uwag o propozycji reformy prawa autorskiego w UE

29 września 2016 16:38
Krzysztof Siewicz

14 września Komisja Europejska opublikowała projekt reformy prawa autorskiego. Planowana jest m.in. nowa dyrektywa o prawie autorskim na Jednolitym Rynku Cyfrowym. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zbiera uwagi do tego projektu do dnia 14 października. Zachęcamy do udziału w konsultacjach, a poniżej przedstawiamy nasze wstępne uwagi.

Ogólnie uważamy, że podobnie jak ostatnia duża nowelizacja polskiego prawa autorskiego, propozycje Komisji Europejskiej to stracona szansa. Proponuje się kilka kroków w dobrym kierunku, ale bez całościowej, odważnej decyzji o poważnych zmianach. Co gorsza, projekt zawiera szereg rozwiązań dążących do zachowania status quo, a nawet jego pogłębienia, do czego może doprowadzić na przykład wprowadzenie dodatkowego prawa wyłącznego dla wydawców prasy albo zobowiązanie państw członkowskich aby wydawcy mieli swój udział w opłatach, których pierwotnym celem miało być wynagradzanie twórców.

W ostatnich, dużych konsultacjach prawa autorskiego w Europie Fundacja Nowoczesna Polska, a także wielu obywateli i wiele obywatelek pisało m.in. o tym, że pilnej regulacji wymaga swoboda linkowania czy ograniczanie dalszego obrotu raz sprzedanych dóbr kultury. Wskazywaliśmy, że w obecnym status quo prywatni pośrednicy pełnią faktycznie rolę, jaka w demokratycznym państwie prawnym należy do sądu, a prawo autorskie przyczynia się do erozji prywatności. Wskazywaliśmy na potrzebę odwrócenia trendu wydłużania praw autorskich i powrócenie do standardu 50 lat z konwencji berneńskiej. Postulowaliśmy rozszerzenie praw zawartych w dozwolonym użytku, ujednolicenie ich na terytorium całej Unii Europejskiej, oderwanie tak ważnych dla interesu publicznego rozwiązań jak dozwolony użytek edukacyjny, naukowy czy biblioteczny od charakteru instytucji, w której ma miejsce.

A co dla nas najważniejsze, podkreślaliśmy potrzebę legalizacji poza-rynkowego dzielenia się plikami, np. poprzez sieci peer-2-peer.

W propozycji Komisji Europejskiej nie odnajdujemy niczego, co dotyczyłoby którejkolwiek z tak ważnych kwestii. Natomiast to, co się tam znalazło, dalekie jest od ideału. W naszej ocenie, jedną z najbardziej szkodliwych propozycji jest zawarte w projekcie umocowanie prawne dla istniejących prywatnych systemów automatycznego filtrowania treści oraz wymuszenie ich dalszego wprowadzania (Podzielamy tu uwagi Martina Husovca). Umocni to tylko pozycję prywatnych pośredników w roli kontrolerów kanałów komunikacji bez żadnych korzyści dla indywidualnych twórców i użytkowników.

Przykładami zbyt zachowawczego podejścia są natomiast propozycje w zakresie maszynowej analizy danych (TDM) oraz użytku edukacyjnego. W tym zakresie odsyłamy do obszernych analiz Timothy Vollmera oraz Alka Tarkowskiego.

Również zachowawczo podeszła Komisja Europejska do utworów niedostępnych już w handlu. Tu, podobnie jak w obowiązującej już dyrektywie o utworach osieroconych przyjęto założenie, że każdy uprawniony do tych utworów na pewno będzie chciał uzyskać wynagrodzenie i na pewno chce w tym celu skorzystać z systemu zbiorowego zarządzania. Naszym zdaniem duża część utworów niedostępnych w handlu (podobnie jak utworów osieroconych) ma ten status dokładnie dlatego, że nikt nie chce z nich odnosić korzyści (w tym ekonomicznych) na zasadzie wyłączności. Zamiast zatem narzucać odgórne rozwiązanie typu „one size fits all”, można najpierw ułatwić sobie rozwiązanie problemu skracając np. okres przedawnienia roszczeń wobec utworów, po które nikt nie zgłasza się pomimo publicznego oświadczenia o woli korzystania z nich. Dopiero w stosunku do pozostałych można rozważać jakieś dalsze rozwiązania, przy czym zbiorowy zarząd okaże się wtedy raczej wyjątkiem od reguły. Komisja proponuje tymczasem model rozszerzonego zbiorowego zarządzania dla wszystkich utworów out-of-commerce, jednak pozostawia państwom członkowskim dużą swobodę w jego wdrożeniu. To rodzi dodatkowe ryzyko, że każde z nich inaczej ureguluje np. takie kluczowe kwestie jak możliwość „opt-out”, zasady wyboru uprawnionych OZZ, czy nakładanych na nie obowiązków w zakresie transparentności.

Choć głównymi beneficjentami omawianych tu propozycji będą producenci i wydawcy, to trzeba przyznać, że kilka rozwiązań zawartych w projekcie dyrektywy ma w zamierzeniu polepszyć sytuację samych twórców. Autorzy będą mieli na przykład roszczenie do tych, którym przenieśli prawa lub udzielili licencji o przedstawienie informacji o zakresie korzystania z ich utworów. Ma to im ułatwić sprawdzenie, czy prawidłowo wyliczono ich wynagrodzenie. Poza tym, autorzy będą mieli prawo domagania się dodatkowego wynagrodzenia jeżeli to, które zostało określone w umowie okaże się niewspółmierne do korzyści uzyskiwanych przez użytkowników. Spory na tym tle będą mogły być rozstrzygane w drodze dobrowolnych mediacji lub arbitrażu. Przy czym, podobne rozwiązania już od dawna funkcjonują na papierze w polskim prawie, ale skorzystanie z nich w praktyce przez autorów nie jest wcale takie łatwe. Dyrektywa wprowadza je na tyle ogólnikowo i pozostawia państwom członkowskim tyle możliwości ograniczenia ich zakresu, że naszym zdaniem nie wpłynie to na realne polepszenie sytuacji autorów na tym obszarze.

Komentarze

Dodaj komentarz