Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Wspierane przez
Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
Avatar

Krótka historia streamingu

15 lipca 2013 16:24
Antoni Michnik

W sytuacji, w której publiczną uwagę przykuły absurdalne wypowiedzi Krystiana Zimmermanna, jakoby youtube niszczył współczesną muzykę, warto przyjrzeć się bliżej kulturowym praktykom, które oparte są na założeniu, iż udostępnianie koncertowych wykonań muzyki w internecie posiada wielką wartość. Współczesne możliwości transmisji danych w czasie rzeczywistym sprawiają, iż można mówić o nowym etapie w ponad stuletniej historii transmisji dźwięku na odległość. Sieci internetowe stały się kolejnym medium transmisji muzyki po telefonii, radiu oraz telewizji.

Technologie internetowego streamingu od samego początku związane były z muzyką popularną. Można nawet powiedzieć, że w pierwszej kolejności stanowią one jeden z elementów współczesnych przemian technologii percepcji muzyki. Trudno jednoznacznie ustalić co było „pierwszym wizualnym streamem w internecie”, niemniej jednym z kandydatów do tego miana jest koncert californijskiego grunge’owego zespołu Severe Tire Damage (24.06.1993). Koncert miał miejsce podczas konferencji zorganizowanej w Palo Alto Research Center, podczas której omawiano przyszłość technologii streamingu. Koncert mało znanego lokalnego zespołu miał pokazać demokratyzujący potencjał internetu oraz możliwości realizacji transmisji w czasie rzeczywistym.

Charakterystyczne, iż w latach 90tych motorem do eksperymentów z technologią streamu był rozwój amerykańskiej sceny grunge. Grunge’u słuchali młodzi ludzie/konsumenci, którzy byli potencjalną grupą odbiorców nowych technologii. W efekcie, np. pierwszym transmitowanym w sieci koncertem operowym był występ The Seattle Symphony Orchestra, którym towarzyszyli różni przedstawiciele ówczesnej sceny grunge z Mattem Cameronem (Soundgarden, Pearl Jam) oraz Barrettem Martinem (Screaming Trees) na czele. Co ciekawe, wspierał ich również Slash – gitarzysta Gun’s N’Roses, którzy wszak byli przez ówczesnych grunge’owców atakowani jako przedstawiciele komercyjnego establishmentu.

W latach 90-tych na drodze do ekspansji technologii streamingu stało wprowadzanie przez różne korporacje odmiennych formatów, które wymagały osobnych wtyczek, playerów itd. Przełomem okazała się standaryzacja przekazu w oparciu o program Macromedia Flash (obecnie Adobe Flash), który stał się podstawą funkcjonowania serwisów społecznościowych z youtube’em na czele. To właśnie model funkcjonowania youtube’a miał się stać wzorem dla dalszych eksperymentów ze streamingiem – kluczowe okazało się otoczenie przekazu możliwościami wchodzenia w interakcje pomiędzy poszczególnymi użytkownikami oglądającymi transmisję.

Model ten przyjął się najpierw na stronach prowadzących przez sieć nielegalny streaming sygnału telewizyjnego. Możliwość komentowania zdarzeń była szczególnie potrzebna użytkownikom nieustannie, „w czasie rzeczywistym” transmisji, uruchamiającym kolejne streamy, na nowych stronach oraz serwerach, w miejsce blokowanych. W tym celu wykorzystywane do dziś są tzw. „platformy streamowe”, takie jak Ustream, zapewniające indywidualnym użytkownikom możliwość emisji sygnału w czasie rzeczywistym. Popularyzacja tego rodzaju stron związana była również z rozwojem technologii kamer internetowych doprowadził do eksplozji webcastów – transmisji live o mocno skompresowanym sygnale.

Pierwsze transmisje sygnału hd bezpośrednio poprzez serwisy społecznościowe miały miejsce dopiero pod koniec minionej dekady. W roku 2008 Youtube przeprowadził transmisję zorganizowanego przez siebie celebrycko-muzycznego eventu You Tube Live, pomyślanego na wzór typowych programów rozrywkowych z amerykańskiej telewizji, w których skecze mieszają się z gościnnymi występami gwiazd popkultury. Następny rok okazał się przełomowy – w kwietniu youtube transmitował wystąpienie z okazji pierwszych 100 dni prezydentury Baracka Obamy, a pod koniec sierpnia dokonał pierwszej transmisji koncertów z muzycznego festiwalu – odbywającego się w San Fransisco Outside Lands. W ciągu następnych trzech lat serwis stał się główną platformą transmisji najważniejszych festiwali muzyki popularnej na świecie – w roku 2012 niemal w każdy letni weekend można było obejrzeć tam zestaw koncertów z odbywających się aktualnie muzycznych imprez.

Wcześniej festiwale starały się przeprowadzać transmisje przede wszystkim poprzez własne strony. Dla przykładu Outside Lands jeszcze w roku 2008 współpracował z firmą iStreamPlanet, która zapewniała transmisję poprzez własnego playera na stronie festiwalu. Rozwój streamingu poprzez youtube’a został jednak szybko uznany za nieporównywalny sposób zwiększenia możliwości dotarcia do masowego odbiorcy – wszak umieszczenie streamu transmitowanego przez youtube na stronie wydarzenia nie stanowi żadnego problemu. W tym roku jednak trend się jednak zmienił, nastąpił wyraźny odwrót od youtube’a i powrót do transmisji prowadzonych poprzez strony przez rozproszonych realizatorów.

Pierwsze internetowe transmisje muzycznych festiwali w Polsce miały miejsce w tym samym czasie, co ekspansja youtube’a. W latach 2009-2010 bardzo ważną rolę odgrywał na rynku onet.pl, który starał się uzyskać status dominującej platformy streamingu muzycznych festiwali w Polsce. Poprzez onet przeprowadzona została pierwsza tego typu transmisja w Polsce – stream koncertów z Przystanku Woodstock 2009. Problemem onetu była jednak obsługa streamu wyłącznie przez Internet Explorera, co wyraźnie ograniczyło oddziaływanie przedsięwzięcia i doprowadziło do fali złośliwych komentarzy.

W roku 2010 przeprowadzona została pierwsza relacje na żywo z Open’era. Agencja Alter Art podjęła współpracę z firmą insys, która w roku 2011 zorganizowała również transmisję koncertów z drugiego festiwalu Alter Artu, Coke Festiwal. W zeszłym roku Open’er był transmitowany poprzez youtube, czego efektem była jedyna w swoim rodzaju „wojna” o język youtubowe’go czatu, pomiędzy zwolennikami polskiej mowy, angielszczyzny oraz użytkownikami posługującymi się cyrylicą. W tym roku jednak realizacją streamu zajmowała się platforma livestream.com, która obsługuje teraz również Przystanek Woodstock. Nie znaczy to jednak, by platforma ta zdominowała polski rynek festiwalowego streamingu. Onet współpracuje obecnie przede wszystkim z festiwalem Orange Warsaw, a insys z Sunrise. Własny system streamingu posiadają też eventy organizowane przez agencję koncertową Live Nation (Impact Festiwal, Life Festival). Nowym realizatorem transmisji stały się media publiczne, szczególnie cieszą działania na tym polu Programu 2 Polskiego Radia, które prowadzi czasem transmisje na żywo ze studia im. Lutosławskiego, a także współpracuje z festiwalem Sacrum Profanum.

Trudno w tej chwili przewidzieć dalszy kierunek rozwoju praktyk muzycznych związanych ze streamingiem. Fundamentalną kwestią jest sprawa odpłatności – trudno w tym momencie wyrokować, czy kulturową normą staną się transmisje „on demand”, prawdopodobnie nagminnie obchodzone przez użytkowników platform streamingowych o niższej jakości, czy też standardem będą darmowe transmisje hd. Pojawiają się również pomysły wykreowania nowych praktyk doświadczania koncertów w oparciu o rozwijane technologie. Dla przykładu, w zeszłym miesiącu MTV, VH1 oraz CMT przeprowadziły eksperymentalny „internetowy festiwal”, event, którego istotą było oglądanie występów przed ekranem monitora. Wydaje się jednak, iż tego typu przedsięwzięcia – pozbawione wyraźnie odczuwalnej obecności widowni znajdującej się na miejscu występu – wzbudzają inne emocje niż oglądanie koncertu, podczas którego widoczne są interakcje między widownią oraz wykonawcami. Doświadczenie koncertu w tłumie oraz przed ekranem komputera to dwie odrębne sprawy – zarówno jeśli chodzi o dźwięki, jak i atmosferę. Twórcy muzycznych festiwali zrozumieli to już dawno temu – ludzie, którzy oglądają transmisje internetowe obcują z inną, nieporównywalną, muzyką, niż ci, którzy znajdują się na miejscu. Właśnie z tego powodu, streamingi stanowią zachętę, aby samemu na koncert się wybrać. Zapowiadają doznania intensywniejsze, niż te, których można doświadczyć przed ekranem. Czego życzę wszystkim Państwu, a także Krystianowi Zimmermannowi.

Komentarze

Dodaj komentarz