Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Avatar

Publiczna zrzutka na udostępnienie publiczności obrazu z domeny publicznej

25 stycznia 2013 16:04
Paweł Stankiewicz

Na początku sierpnia 2012 roku media doniosły, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego udzieliło milion złotych dotacji Fundacji xx. Czartoryskich m.in. za prawa do wizerunku obrazu, prawo wykorzystania znaku słownego „Dama z gronostajem”, co tłumaczył rzecznik ministerstwa Maciej Babczyński. Fundacja Nowoczesna Polska zapytała MKiDN o powody płacenia za prawo wykorzystania wizerunku utworu, który znajduje się w domenie publicznej i nigdy nie był objęty wyłącznym prawem na dobrach niematerialnych. Poprosiliśmy o dokumenty dotyczące tejże dotacji, aby móc sprawdzić za co faktycznie płaciło państwo z publicznych pieniędzy.

Po kurtuazyjnej wymianie listów otrzymaliśmy od ministerstwa dokumenty, z których wynika, że 1 000 000 zł przeznaczyło w formie dotacji celowej dla Zamku Królewskiego na Wawelu – Państwowe Zbiory Sztuki na „wynagrodzenie dla Fundacji Książąt Czartoryskich za udostępnienie obrazu Leonarda da Vinci »Dama z gronostajem«”.

Ponieważ to jednak Zamek Królewski na Wawelu – Państwowe Zbiory Sztuki był podmiotem przekazującym dotację dla Fundacji xx. Czartoryskich zwróciliśmy się z prośbą o dokumenty dotyczące udostępnienia przez Fundację xx. Czartoryskich obrazu „Dama z gronostajem” Zamkowi Królewskiemu Na Wawelu. Po kilku miesiącach wymiany uprzejmości i tragikomedii omyłek Fundacja Nowoczesna Polska otrzymała umowę zawartą w dniu 7.05.2012 roku pomiędzy Zamkiem Królewskim na Wawelu – Państwowe Zbiory Sztuki a Fundacją xx. Czartoryskich dotyczącą zorganizowania w Zamku wystawy obrazu Leonarda da Vinci „Dama z gronostajem”.

W tej umowie, w punkcie 4., czytamy m.in.:
„1. W ramach niniejszej Umowy Fundacja udziela Zamkowi prawa do:
a) wykorzystania wizerunku obrazu
b) wykorzystania znaku słownego „Dama z gronostajem”
(...)
we własnych wydawnictwach, materiałach i działaniach edukacyjnych (...)
4. Zysk netto ze sprzedaży pamiątek, o których mowa powyżej w ust. 1., będzie podzielony w proporcji 20% na rzecz Fundacji, 80% dla Zamku.”

Wysokość wynagrodzenia netto na jakie umawiają się strony wynosi 1 000 000 zł, a umowa nie precyzuje za co konkretnie jest ta kwota. Można zatem domniemywać, że także za opisane w punkcie 4. (a także 5.) prawa do wykorzystania wizerunku i znaku słownego „Dama z gronostajem”. W polskim systemie prawnym uregulowania dotyczące wykorzystania wizerunku odnoszą się jednak tylko do osób fizycznych (artykuł 81. ustawy o prawie autorskim i artykuł 23. Kodeksu cywilnego). Obraz Leonarda da Vinci zaś powstał na pewno przed 1519 rokiem, zatem nigdy nie był objęty ograniczeniami prawa autorskiego.
Znak słowny „Dama z gronostajem” figuruje jako zgłoszony w bazie danych słownych znaków towarowych Urzędu Patentowego RP, ale data zgłoszenia to 24.05.2012 (numer zgłoszenia 400801), a więc prawie trzy tygodnie po tym jak prawa do znaku słownego zostały przekazane w umowie Zamkowi na Wawelu.

Poniżej publikujemy dokumenty związane ze sprawą:

———————

Dziękuję panu Sławomirowi za wskazanie ważnych informacji.

zdjęcie: http://www.flickr.com/photos/tprzechlewski/2171611729, autor: hr.icio,, licencja: CC-BY

Komentarze

Avatar
Tagaziel
25 stycznia 2013 21:50

Czytanie ze zrozumieniem.

Przedmiotem umowy jest zorganizowanie wystawy z obrazem „Dama z gronostajem”. Owszem, umowa obejmuje także używanie wizerunku obrazu i jego nazwy, ale obejmuje także używanie znaku słownego Fundacji i Muzeum xx. Czartoryskich.

Nie zmienia to faktu, iż są to zapisy dodatkowe. Głównym przedmiotem umowy jest organizacja wystawy i użytkowanie tego konkretnego obrazu.

Wybiórcze cytowanie i wrzucanie sensacjonalnej notki jest raczej mało racjonalne.

Avatar
madra
26 stycznia 2013 13:44

Właśnie – umowa obejmuje także używanie wizerunku obrazu i jego nazwy. I to jest cały problem.

Avatar
Tagaziel
26 stycznia 2013 15:00

Przedmiot umowy jest jasno określony w art. 1 umowy, a jest nim organizacja wystawy z użyciem obrazu.

Fundacja przekazuje określone prawa w ramach umowy, ale to nie one są jej przedmiotem. Wybiórcze cytowanie umowy z pominięciem jej podstawowych zapisów (art. 1 i 2) w notce wypaczyło jej sens. Podobnie jak pominięcie formy wynagrodzenia (dotacja celowa na cele statutowe fundacji).

Umowa jest napisana jasno, jej przedmiot jest wyraźnie określony w art. 1, a dodatkowe zapisy umowne są tym – dodatkowymi zapisami umownymi, niezależnymi od przedmiotu umowy, za który należy się wynagrodzenie.

Powiem szczerze: jest to niepotrzebne, bo sztuczne wywoływanie kontrowersji.

Avatar
madra
26 stycznia 2013 16:18

Umowa nie składa się tylko z art. 1, ale 13 innych, w tym art. 4, uściślającego jej przedmiot. Chodzi o to, że w ramach umowy opiewającej na milion złotych, czy jakąkolwiek inną kwotę, nie można udostępniać praw do czegoś, do czego się tych praw nie posiada.

To nie jest sztuczne wywoływanie kontrowersji. To jest kontrowersyjne.

Avatar
26 stycznia 2013 16:21

Przedmiotem umowy są wszystkie określone w niej świadczenia. W tym „prawo do wizerunku obrazu”, czyli coś, czego nie ma.

Moim zdaniem zasadne jest pytanie po co zdecydowano się objąć umową to nieistniejące prawo.

Avatar
Tagaziel
26 stycznia 2013 16:35

W jaki sposób art. 4 doprecyzowuje przedmiot w art. 1? I co z art. 4 jest świadczeniem (pomijając kwestie podziału zysku), biorąc pod uwagę, że dotyczy on jednostronnego rozporządzenia prawem przez fundację?

Biorąc pod uwagę, że nie można przenieść na drugą stronę więcej prawa niż się samemu ma, art. 4 pkt. 1 ust. a jest pustym zapisem. Można się kłócić, czy właściwe było jego umieszczenie, ale sztuczne tworzenie kontrowersji o pojedynczy ustęp składający się z dwóch słów jest cokolwiek przesadną reakcją.

Avatar
26 stycznia 2013 16:54

Czyli zgadzamy się, że postanowienie 4.1.a umowy jest pusty (zapisy to są w testamentach).

Tym bardziej jestem ciekaw odpowiedzi na zadane przeze mnie wcześniej pytanie.

Avatar
Tagaziel
26 stycznia 2013 16:57

Fakt, zapisy są w testamentach. Mam na myśli postanowienia umowne.

Najprawdopodbniejsza odpowiedź to najzwyklejsze niedopatrzenie. Ludzie popełniają błędy, część życia.

Avatar
26 stycznia 2013 17:14

No to się wszyscy pośmialiśmy. A teraz warto by się zastanowić na poważnie.

Avatar
Radosław Czajka
28 stycznia 2013 09:26

Warto przy tej okazji tego „niedopatrzenia” przypomnieć zeszłoroczne pismo rzecznika MKiDN w tej sprawie (podkr. moje):

„Kwota 1 mln zł, jaką otrzyma Fundacja od Wawelu nie wynika jedynie z udostępnienia przez Fundację obrazu, ale także z praw do wykorzystania przez Wawel wizerunku obrazu, wykorzystania znaku słownego »Dama z gronostajem«, (…)

Zastanawiał się nad tym wcześniej dwa tygodnie. Kłamał?

Avatar
28 stycznia 2013 13:27

Umowa nie precyzuje jaka część pieniędzy jest należna za konkretne zapisane w niej elementy transakcji. Dla przykładu możemy założyć, że po równo: to daje za, nie posiadane przez Fundację xx. Czartoryskich, prawa wyłączne 400 000 zł. Jak dla mnie za coś czego nie ma to ciągle dość drogo. Zwłaszcza, że są to pieniądze publiczne.
Tłumaczenie że postanowienie 4.1 a umowy znalazło się tam przez zwykłe niedopatrzenie wydaje się też nieco naciągane – jest powtórzone w punkcie 5 umowy. Ponadto dlaczego niecałe trzy tygodnie później Fundacja xx. Czartoryskich postanowiła jednak zarejestrować znak słowny „Dama z gronostajem”, jeśli tylko przez niedopatrzenie umieściła takie postanowienie w umowie?
Co więcej znak słowny „Fundacja xx. czartoryskich” też został zgłoszony do ochrony w Urzędzie Patentowym dopiero 24.05.2012.

Dodaj komentarz