Organizator
Fundacja Nowoczesna Polska
Wspierane przez
Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
Avatar

Nie będzie publikacji dokumentów TTIP

3 kwietnia 2014 15:56
Jarosław Lipszyc, Paweł Stankiewicz

Dzisiaj odbyło sie w Ministerstwie Gospodarki spotkanie konsultacyjne w sprawie umowy handlowo-inwestycyjnej UE-USA (TTIP).

Przedstawiciele Fundacji Nowoczesna Polska wzięli udział w spotkaniu w nadziei, że w odpowiedzi na naszą prośbę o informację publiczną Ministerstwo Gospodarki zdecyduje się na przedstawienie konkretnych dokumentów. W spotkaniu uczestniczyli goście z Ministerstw Gospodarki, Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Administracji i Cyfryzacji oraz przedstawiciele/ki Komisji Europejskiej w Warszawie. Tak liczna reprezentacja strony władz wskazuje na wagę, jaką przywiązuje ona do sprawy, jednak spotkanie nie przyniosło konkretów.

- Cieszę się, że niektóre dokumenty wyciekły, bo będzie można o nich porozmawiać – powiedziała w trakcie spotkania Ewa Synowiec, dyrektorka przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie. W ten specyficzny sposób dotknęła ona istoty problemu związanego z trwającymi negocjacjami – konsultacje i dyskusje toczą się bez dostępu do kluczowych dokumentów, stanowisk i przede wszystkim proponowanych szkiców tekstu traktatu, a te teksty, które stały się dostępne opinii publicznej w sposób nieformalny nie mogą być przedmiotem formalnych konsultacji i debaty. Innymi słowy: gramy w oszukiwaną ciuciubabkę.

W trakcie spotkania zapewniano, że tekst porozumienia, nawet wstępny, nie istnieje, zaś dokumenty negocjacji prowadzone przez Komisję Europejską są tajne. Tajność dokumentów była tłumaczona niemożliwością zdradzania pozycji negocjacyjnych stronie amerykańskiej (jak to miałoby miejsce w przypadku udostępnienia tych dokumentów obywatelkom i obywatelom) oraz brakiem zgody amerykańskiej strony na ujawnienie dokumentów.

Propozycja, aby odtajnić tylko te dokumenty, które Amerykanie już i tak poznali podczas czterech rund negocjacji, które się odbyły do tej pory, spotkała się z cichym poparciem przedstawiciela Ministerstwa Kultury, Karola Kościńskiego, ale nie uzyskaliśmy żadnych obietnic.

Podczas spotkania przedstawiciele Fundacji podkreślali kluczowe problemy związane z trybem prac nad TTIP i jego zakresem:

1. Ze względu na to, że traktaty międzynarodowe mają pierwszeństwo przed przepisami krajowymi, tryb pracy nad nimi nie powinien być niejawny. Obecnie podpisanie traktatu jest najlepszym sposobem na wdrażanie przepisów prawnych poza procesem demokratycznym i bez społecznej kontroli. Jedynym rozwiązaniem jest fundamentalna, strukturalna zmiana trybu prac nad traktatami na transparentny, demokratyczny i deliberatywny.

2. Jednym z przedmiotów negocjacji jest powołanie sądów do rozpatrywania spraw pomiędzy inwestorami a państwami (tzw. ISDS – Investor-state dispute settlement): korporacje mogłyby domagać się odszkodowań m. in. za regulacje prawne, które ograniczą ich zyski. Takie rozwiązania działałyby destrukcyjnie na możliwość przyszłego demokratycznego stanowienia prawa, ponieważ prawodawcy pracowaliby mając na uwadze możliwe procesy o odszkodowania, nie byłyby to zatem w pełni autonomiczne decyzje.

3. Największe obawy TTIP budzi nie dlatego, że wprowadzi jakieś nowe sankcje i restrykcje. Zagrożeniem jest raczej petryfikacja obecnego systemu prawnego, zabetonowanie go w sposób, który uniemożliwi pozytywne zmiany. Przykładem traktatu, który tak wpływa obecnie na europejski i Polski system prawny jest TRIPS – traktat o harmonizacji przepisów praw autorskich i innych monopoli intelektualnych. Jego wypowiedzenie wiązałoby się z wyjściem z World Trade Organisation, a jego zmiany wymagają konsensusu wszystkich stron, co jest praktycznie niemożliwe. Niestety, jeżeli TTIP będzie obejmował kwestie praw na dobrach niematerialnych albo choćby szeroki zakres odpowiedzialności państwa związanej z procedurą ISDS, zadziała dokładnie to samo. W tym sensie zapewnienia przedstawicieli rządu, że „udało się wyłączyć z mandatu kwestię sankcji karnych za naruszenia praw autorskich” albo „udało się wyłączyć kwestię ochrony danych osobowych” nie uspokajają, bo problemem jest zwiększanie standardów ochrony i praw obywateli, a nie utrzymywanie dzisiejszego, niskiego ich poziomu. Dodatkowo twierdzenia te trudno w praktyce zweryfikować, bo… brakuje dostępu do dokumentów.

Przedstawicielka Komisji Europejskiej zapraszała też na przyszłe spotkania konsultacyjne, być może nawet z samymi negocjatorami z ramienia Unii Europejskiej, jednak znów bez obietnic, że będziemy mogli rozmawiać o czymś innym niż materiały promocyjne Komisji i domysły. Jednocześnie i Komisja Europejska i Ministerstwo Gospodarki deklarowały, że nieustannie spotykają się z wybranymi przedstawicielami różnych branż przemysłu oraz grupami lobbingowymi, co z perspektywy organizacji pozarządowych zajmujących się działalnością watchdogową nie wygląda dobrze: kto reprezentował obywateli?

Dlatego spotkanie zakończyliśmy sugestią, by spotkać się po tym, jak zostaną opublikowane kluczowe dokumenty. Gdyby ktoś zechciał zapoznać się z tymi, które już wyciekły, to szczególnie polecamy draft z zeszłego roku opublikowany przez DieZeit oraz stanowisko komisji opublikowane przez Partię Zielonych

Komentarze

Avatar
gość
3 kwietnia 2014 19:12

Stanowisko polskiego rządu powinno zostać ujawnione, gdyż Konstytucja daje prawo obywatelom do zapoznania się z dokumentami państwowymi

Avatar
Tomasz Sztejka
4 kwietnia 2014 08:59

Po pierwsze dokumenty te, wedle mojej skromnej wiedzy, nie mogą być „tajne”. Mogą być co najwyżej „poufne”. Przynajmniej tak wynika z polskich przepisów ustawy o ochroninie informacji niejawnych.

W Polsce informacje niejawne i sposób ich przetwarzania są ściśle określone. Jeżeli władze twierdzą, że dokumenty negocjacyjne spełniają takie wymagania można wówczas, metodą strajku włoskiego, upewnić się, że są one ochraniane właściwie. A zatem:

- WSZYSTKIE osoby mające do nich dostęp MUSZĄ mieć odpowiednie uprawnienia;

- Dostęp do tych dokumentów, miejsce i sposoby ich przetwarzania MUSZĄ spełniać pewne warunki techniczne;

- ABW musi posiadać wiadomość o miejscu, sposobie przechowywania i przetwarzania dokumentów oraz o osobach mających doń dostęp;

- dokumentów z klauzulą „tajne” i wyżej nie można udostępniać obywatelom innych państw.

Zatem w stwierdzeniach, że dokumenty są „tajne” tkwi pułapka w którą warto złapać to mówiącego.

Avatar
gość
4 kwietnia 2014 23:52

Jeżeli w przypadku prowadzenia poufnie negocjacji do dokumentów takich mogą mieć dostęp osoby mające odpowiednia kompetencje to jak wyjaśnić fakt iż KE i polski rząd udostępnia dokumenty osobom reprezentującą duże firmy ,a organizacją reprezentującym
obywateli nie. W tym przypadku moim zdaniem zasada trybu poufnego prowadzenia negocjacji została złamana.

Avatar
5 kwietnia 2014 18:24

Tą argumentację, że amerykanie nie zgadzają się na publikację tego co już przeszło między stronami to trzeba będzie drążyć. Jeśli chodzi o dokumenty amerykańskie to może nawet dało by się jakoś uzasadnić respektowanie prośby strony amerykańskiej – ale w przypadku dokumentów które strona europejska przekazała amerykanom to jest zupełnie absurdalne.

W tym zakresie jednak jakaś obietnica padła – pani przedstawicielka KE obiecała, że sprawdzi co się da zrobić. Trzeba będzie naciskać.